Daniel nigdy nie rozumiał różnicy.
Pochylił się bliżej, ściszając głos. „Nic dzisiaj nie zaczynaj. Maya by tego nie chciała”.
Mój kciuk przesunął się po wstążce dziecka.
„Maya pragnęła wielu rzeczy” – powiedziałam. „Bezpiecznego małżeństwa. Zdrowego porodu. Męża, który nie kłamał”.
Jego wzrok się wyostrzył.
Celeste cicho się zaśmiała. „Żal czyni ludzi brzydkimi”.
Odwróciłam twarz w jej stronę. „Dowody też”.
Usta Daniela zadrżały, ale niemal natychmiast się otrząsnął. „Dowody czego?”
Sięgnęłam do kieszeni płaszcza i wyjęłam odznakę.
W kaplicy zapadła cisza.
Złoto zalśniło. Śledczy federalny. Wydział przestępstw finansowych. Tymczasowo przydzielony do łącznika ds. zabójstw po śmierci Mai, ponieważ poprosiłam o wyłączenie z zespołu aresztującego, a nie z prawdy.
Uśmiech Daniela zniknął.
Podeszłam bliżej.
„Naprawdę myślałeś, że się nie dowiem?”…
Część 2
Daniel uniósł obie ręce w starannie wyreżyserowanym geście niewinności. „Proszę wszystkich. Moja szwagierka jest w żałobie. Jest zdezorientowana”.
„Naprawdę?” zapytałam.
Jego adwokat, srebrnowłosy mężczyzna o imieniu Pierce, wstał z pierwszej ławki. To samo w sobie mówiło mi wszystko. Żaden pogrążony w żałobie wdowiec nie przyprowadziłby adwokata od spraw karnych na pogrzeb, chyba że spodziewałby się burzy.
Pierce uśmiechnął się do mnie zimno. „Agencie Hale, to nie jest ani czas, ani miejsce”.
Spojrzałam w stronę dwóch trumien. „Wybrał miejsce”.
Twarz Daniela stwardniała na ułamek sekundy, a potem znów złagodniała, patrząc na pokój. „Maya upadła. Tak napisano w raporcie policyjnym. Miała zawroty głowy. Kobiety w ciąży mdleją. Wiesz o tym”.
Przypomniałam sobie ostatnią wiadomość głosową Mai, jej drżący głos.
Lena, on wie, że znalazłam konto. Jeśli coś się stanie, nie pozwól mu dotknąć pieniędzy z ubezpieczenia.
Od tygodni spałam w dwugodzinnych urywkach, podążając za okruchami, które Daniel uważał za obrócone w pył. Usunięte wiadomości odzyskane z tabletu Mai. Rachunki z apteki za leki, których nigdy nie dostała. Telefon jednorazowy dzwoniący niedaleko ich domu w noc jej śmierci. Polisa na życie została zmieniona sześć dni przed „wypadkiem”. Nazwisko Celeste ukryte w firmie-filiżance, która otrzymywała przelewy z firmy Daniela.
I krew.
Niewiele. Nic filmowego. Tylko drobny ślad na rogu marmurowych schodów, niedbale wyczyszczony wybielaczem, wciąż uwięziony w spoinie, gdzie kamień stykał się z drewnem. Krew Mai, według wstępnych wyników badań laboratoryjnych. Nie z powodu wzoru upadku, jak twierdził Daniel.
Zakładał, że żal uczyni mnie głupią.
Zamiast tego, żal uczynił mnie dokładną.
Celeste zrobiła krok naprzód, jej perfumy przebiły się przez lilie. „Daniel kochał twoją siostrę. Jesteś po prostu zazdrosna, bo Maya miała życie”.
Mój ojciec poruszył się, jakby chciał coś powiedzieć, ale uniosłem rękę. Jeszcze nie.
Daniel zauważył gest i znów się uśmiechnął. „Zawsze lubiłaś mieć wszystko pod kontrolą, Leno”.
„Tak” – powiedziałem. „Dlatego dostałem nakazy aresztowania”.
Uśmiech Pierce’a…
Pojawił się.
Wzrok Daniela powędrował w stronę tylnej części kaplicy. Za późno. Dwóch detektywów w cywilu stało przy drzwiach z założonymi rękami. Za nimi czekał umundurowany funkcjonariusz z zapieczętowaną torbą na dowody.
Nie przyszłam krzyczeć. Daniel spodziewał się krzyku od kobiet, które skrzywdził.
Otworzyłam więc teczkę, którą nosiłam pod płaszczem.
„Trzy tygodnie temu Maya dowiedziała się, że opróżniłeś jej konto spadkowe i przelałeś środki za pośrednictwem firmy konsultingowej Celeste. Dwa tygodnie temu skontaktowała się z prawnikiem od spraw rozwodowych. Dziewięć dni temu umówiła się ze mną na spotkanie. Nie dotarła na miejsce”.
Matka Daniela, która siedziała z łzami w oczach w pierwszym rzędzie, warknęła: „Jak śmiesz oskarżać mojego syna na pogrzebie jego żony?”.
Spojrzałam jej prosto w oczy. „Twój syn wyszukał „wskaźnik przeżywalności ciąży po upadku ze schodów” o 2:14 nad ranem w noc śmierci Mayi”.
Szloch przeszedł przez kaplicę.
Daniel wyszeptał: „To nie moje”.
„Twój laptop. Twój login. Twoja twarz na zdjęciu z kamery monitoringu, które weszło do gabinetu pięć minut przed przeszukaniem”.
Dłoń Celeste puściła jego ramię.
Daniel to zauważył.
To był pierwszy trzask.
Część 3
„Lena” – powiedział ostrożnie Daniel – „cokolwiek myślisz, że masz, nie przywróci to Mai życia”.
„Nie” – odparłem. „Ale powstrzyma cię to przed wydaniem jej pieniędzy”.
Skinąłem głową w stronę technika stojącego w bocznym przejściu. Podłączał tablet do ekranu pamiątkowego kaplicy, przeznaczonego do zdjęć z dzieciństwa i portretów ślubnych.
Zamiast tego pojawiły się ostatnie wiadomości od Mai.
Daniel powiedział: „Jestem niestabilna. Jeśli zniknę, sprawdź schody. Sprawdź Celeste. Sprawdź konto oznaczone etykietą Northstar”.
Celeste cicho się zakrztusiła.