„Pani Delmas-Vautrin, zna pani regulamin. Proszę natychmiast wycofać ten dokument”.
„Pani Przewodnicząca, to było po prostu niedopatrzenie mojego wspólnika”.
„Pani wspólnik nie ponosi odpowiedzialności za pani podpis”.
Klient Ariane pochylił się w stronę swojego radcy prawnego. Mężczyźni wymienili kilka słów, po czym jeden z nich powoli zamknął teczkę.
Julien obserwował tę scenę z głębi sali sądowej. Po raz pierwszy nie widział już w Ariane kobiety nieomylnej. Widział ją jako kogoś, kogo twarz widział po raz pierwszy po latach spędzonych w cieniu.
Podczas przerwy czekał na Madeleine w korytarzu dla publiczności.
„Mamo”.
Zatrzymała się, ale nie podeszła.
„Jak długo jesteś sędzią pokoju?”
„Jestem sędzią pokoju od 29 lat”.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?”
Madeleine patrzyła na syna. Wydawał się urażony jej milczeniem, jakby ta tajemnica wymazała to, co sam zaakceptował.
„Bo chciałem wiedzieć, czy potrafisz mnie kochać, nie czując się onieśmielony moim tytułem”.
„To niesprawiedliwe”.
„Niesprawiedliwe było, Julien, pozwolić swojej żonie przycisnąć mnie do ściany”.
Otworzył usta.
„Nie sądziłem, że posunie się tak daleko”.
„Nie sądziłeś też, że odda mnie pod opiekę?”
Jego twarz zbladła.
„Widziałeś wiadomość”.
„Tak”.
„To była tylko możliwość. Ariane mówiła, że zapominasz o pewnych rzeczach, że się gubisz…”
Madeleine wyjęła z torby kopię raportu medycznego.
„Moja pamięć jest nienaruszona. Podobnie jak mój osąd. Jedynym słabym punktem tej rodziny była twoja odwaga”.
Julien opuścił głowę.
Ariane pojawiła się na końcu korytarza. Szła szybko, z napiętą twarzą.
„Zaaranżowałeś to wszystko, żeby mnie ośmieszać!”
Madeleine nie ustąpiła.
„Ujawniłam nasze powiązania rodzinne przed rozprawą. Nie kwestionowałam cię ani nie oceniałam. Twoje błędy są twoimi własnymi”.
„Wiedziałeś, że twoja obecność mnie zaniepokoi”.
„Przyparłeś mnie do ściany osiem minut przed wejściem do tego pokoju. A jednak wydawałeś się taki pewny siebie”.
Ariane rozejrzała się. Urzędnicy obserwowali scenę. Ochroniarz podszedł.
Jego głos ścichł.
„Nie masz żadnych dowodów dotyczących domu”.
„Mam wiadomość, raport od lekarza, z którym się skontaktowałeś, projekt petycji i korespondencję z twoim doradcą finansowym”.
Ariane ostro odwróciła się do Juliena.
„Udostępniłeś mu nasze rzeczy?”
„Nie” – odpowiedziała Madeleine. „Twoja nieostrożność to zrobiła”.
Wyciągnęła drugą teczkę.
„Mam też kopię kredytu zabezpieczonego sfałszowanym podpisem Juliena”.
Twarz Ariane zamarła.
Julien wziął dokument. Jego wzrok podążał za linijkami, a potem zatrzymał się na sfałszowanym podpisie.
„Powiedziałeś mi, że bank popełnił błąd”.
„Julien, nie tutaj”.
„Pożyczyłeś 120 000 euro na moje nazwisko?”
„Chciałam chronić nasz standard życia”.
„Sprzedając dom mojej matki?”
Ariane zacisnęła szczękę.