Kelner mrugnął.
Fernanda skinęła głową w stronę Eleny.
„Osobny rachunek dla niej”.
Nie powiedziała „dla nich”. Nie powiedziała „dla moich teściów”. Powiedziała „dla niej”.
Przy stole zapadła cisza.
Hałas w restauracji trwał, ale dla mnie było tak, jakby ktoś przyciszył świat. Spojrzałam na Samuela. Spodziewałam się, że będzie zaskoczony, zażenowany, zażenowany. Ale nie.
Mój syn skinął głową.
Tylko raz.
Powoli.