Jeden do mojego prawnika.
Jeden do byłego wspólnika mojego ojca.
I jeden do prywatnego detektywa, którego zatrudniłam miesiące wcześniej – po tym, jak zauważyłam szminkę Vanessy na jego kubkach do kawy.
Lucas uważał, że nic mi już nie zostało. Żadnego wsparcia. Żadnej siły. Żadnego powrotu.
Zapomniał, że pomogłam zbudować jego firmę od podstaw.
W pawilonie goście śmiali się w blasku kryształowych lamp. Suknia Vanessy lśniła, jakby została skradziona ze słońca. Patricia otarła oczy, udając radość.
Wyszłam z cienia.
Część 2
Lucas zobaczył mnie pierwszy.
Wyraz jego twarzy natychmiast się zmienił.
„Co ty tu robisz?” warknął, wchodząc mi w drogę.
Spojrzałam na mężczyznę, który zostawił swoje nowo narodzone dziecko w czasie burzy.
„Jestem tu, żeby zwrócić ci to, o czym zapomniałaś” – powiedziałam cicho – „i odebrać to, co ukradłaś”.
Muzyka ucichła.
Na chwilę wszystko zamarło. Smyczek skrzypka zawisł w powietrzu. Vanessa powoli się odwróciła, a wyraz rozpoznania odmłodził jej twarz.
„Emma?” – wyszeptała.
Patricia natychmiast ruszyła naprzód. „Ochrona – zabierzcie ją! Jest niestabilna!”
Zachowałam spokój. „Uważaj, Patricio. Wszędzie są kamery”.
Lucas pochylił się, jego głos był niski i ostry. „Powinieneś był zostać”.
„Prawie to zrobiła” – rozległ się głos za mną.
Detektyw Morris wszedł do przejścia, a za nim funkcjonariusze. W sali rozległy się szepty. Goście poruszyli się niespokojnie, gdy atmosfera pękła.
Lucas zesztywniał. „To nękanie”.