„Nie. Używam tego samego systemu”.
„Ale to nie to samo”.
„Dlaczego?”
„Bo kobieta, jeśli kocha mężczyznę, troszczy się o niego”.
„A mężczyzna, jeśli kocha kobietę, co robi?”
Zamilkł.
Wszystko było jasne.
Nie musiałam go obrażać. Nie musiałam podnosić głosu. Sam stworzył idealną okazję.
„Manuelu” – powiedziałam spokojnie – „nie szukasz partnera. Szukasz miejsca do spania, jedzenia i opieki. Ale chcesz to nazwać miłością, żeby nie czuć się źle”.
Zaczerwienił się.
„Oferuję stabilność”.
„Jaką? Nie chcesz nikogo przyjmować w swoim domu. Nie chcesz płacić. Nie chcesz się nikim opiekować. Nie chcesz tolerować kobiet z dziećmi, nadwagą, problemami ani z własnymi poglądami. Nie oferujesz stabilności. Oferujesz wymagania”.
Buknął palcami w stół.
„Kobiety dziś nie wiedzą, jak szanować mężczyznę”.
„Nie” – odpowiedziałam. „Dzieje się tak, że wiele z nich nie myli już szacunku z niewolą”.
Wstał tak szybko, że o mało nie przewrócił krzesła.
„Z takim nastawieniem skończysz sama”.
„Może” – powiedziałam. „Ale bycie samemu w domu wydaje mi się o wiele lepsze niż mieszkanie z kimś, kto uważa, że oddychanie to wkład”.
Wyszedł, nie płacąc.
Tak. Nie płacąc.
Mój przyjaciel pojawił się minutę później, usiadł naprzeciwko mnie i zjadł zamówione ciasto.
„Carmen” – powiedziała – „to trzeba zapisać”.
Wyjrzałam przez okno. Manuel szedł chodnikiem z urazą, jakby świat właśnie wyrządził mu straszną krzywdę.
Tej nocy wróciłam do jego profilu. Zmienił opis.
Dodał nowe zdanie:
„Feministyczne, nieufne i kłótliwe kobiety, proszę się powstrzymać”.
Zaśmiałam się. Ale potem pomyślałam, że w głębi duszy wcale nie jest to takie śmieszne.
Bo Manuel nie był odosobnionym przypadkiem. Był po prostu bardzo jaskrawą wersją czegoś, co widziało wiele kobiet: mężczyzn, którzy nie szukają miłości, a wygody; którzy nie chcą partnerki, a rozwiązania domowego; którzy nie oferują czułości, a domagają się poświęcenia.
I nie, starzenie się nie jest wstydem. Podobnie jak posiadanie niskiej emerytury. Ani potrzeba towarzystwa.
Wstydem jest przekonanie, że kobieta powinna czuć się szczęśliwa, będąc twoim domem, twoją kuchnią, twoją pielęgniarką i twoją publicznością.
Znowu usunęłam aplikację.
Tym razem bez złości.
Tylko z jasnym wnioskiem: kobieta może chcieć troszczyć się, kochać i dzielić się. Ale kiedy ktoś domaga się troski, jakby to było jego prawo, najzdrowszym rozwiązaniem jest otwarcie drzwi.
Ale tylko po to, żeby móc odejść.