Mój ojciec nie podniósł głosu, gdy uznał, że moja przyszłość jest warta mniej niż przyszłość mojej siostry bliźniaczki.
To właśnie sprawiło, że nie mogłam o tym zapomnieć. Gdyby krzyknął albo rzucił mój list o przyjęciu na stół, może mogłabym to nazwać paskudną kłótnią rodzinną. Ale on był spokojny, wręcz łagodny, mówił tak, jakby omawiał rachunki, a nie życie córki.
„Płacimy za Redwood Heights” – powiedział, patrząc najpierw na Clare. „Pełne czesne, zakwaterowanie, wyżywienie – wszystko”.
Moja siostra bliźniaczka westchnęła, choć w głębi duszy wiedziałam, że się tego spodziewała. Mama uśmiechnęła się przez łzy, wyobrażając sobie już dekoracje akademika i wizyty na kampusie. Wtedy ojciec zwrócił się do mnie.
„Lena” – powiedział – „postanowiliśmy nie finansować Cascade State”.
Przez chwilę nie rozumiałam. Cascade State nie był elitarny, ale był szanowanym uniwersytetem publicznym z silnym programem ekonomicznym. Zasłużyłam na to przyjęcie. Uczyłam się do późna, dbałam o dobre oceny, pomagałam w domu i nie prosiłam o nic ekstrawaganckiego. Chciałam tylko tej samej szansy.
„Nie rozumiem” – powiedziałam.
Ojciec odchylił się do tyłu. „Twoja siostra ma wyjątkowe zdolności networkingowe. Redwood Heights zmaksymalizuje jej potencjał”.
„A ja?”