Nie jesteś już moją odpowiedzialnością. Spłać te 14 000 dolarów, które mi jesteś winien, albo złożę pozew w sądzie ds. drobnych roszczeń. Nie kontaktuj się ze mną więcej.
Zablokowała ich numery.
Dubaj zapierał dech w piersiach. Bez duszącego ciężaru rodziny, która ją przytłaczała, miasto wyglądało na żywe, tętniące życiem i pełne możliwości. Zameldowała się w pięknym, cichym butikowym hotelu nad zatoką, wzięła prysznic i przebrała się w elegancką, dopasowaną granatową sukienkę na spotkanie.
Biuro Marcusa Sterlinga znajdowało się w penthousie ogromnego, nowego kompleksu hotelarskiego. Marcus był wizjonerem — energiczny, inteligentny i skupiony wyłącznie na talencie, a nie na renomie.
Nie tylko obejrzał jej portfolio; on je dokładnie przestudiował. Spędzili dwie godziny, omawiając emocjonalność przestrzenną, pozyskiwanie materiałów i radzenie sobie z upartymi klientami korporacyjnymi. To była najbardziej ekscytująca rozmowa zawodowa, jaką Elena kiedykolwiek odbyła. Nie walczyła o to, by ją usłyszano; szanowano ją jak równą sobie.
„Rozumiesz, jak przestrzeń dyktuje ludzkie zachowanie, Eleno” – powiedział Marcus, odchylając się na krześle i splatając palce. „Potrzebujemy dokładnie takiej filozofii dla naszego nowego, flagowego ośrodka w Palm Beach. Nie chcę, żebyś tylko doradzała. Chcę, żebyś pokierowała zespołem brandingu wnętrz”.
Przesunął po biurku przedwstępną umowę.
Elena spojrzała na kwotę. Była oszałamiająca. To więcej niż jej ojciec zarobił w swoim najlepszym roku.
„Będę zaszczycona, Marcus” – powiedziała, ściskając mu dłoń.
„Doskonale” – Marcus uśmiechnął się ciepło. „Tego wieczoru organizuję w Astor Grand małe przyjęcie VIP dla naszych inwestorów. Chciałbym, żebyś dołączyła do mnie jako mój gość honorowy i spotkała się z zarządem”.
„Będę” – obiecała Elena.
Wyszła z wieżowca w suche, jaskrawe słońce. Roześmiała się głośno. Wszechświat miał dziwny sposób na zrównoważenie szali. Dzień, w którym jej rodzina próbowała ją złamać, był dniem, w którym w końcu się uwolniła.