Broń. Pulsowała z częstotliwością mającą wywołać chwilowy paraliż neurologiczny. Mój wzrok się zamazał, a podłoga zdawała się przechylać pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Upadłem na kolana, pistolet wyślizgnął mi się z dłoni, a mój mózg czuł się, jakby ściskała go prasa hydrauliczna.
Beatrice popełniła fatalny błąd w ocenie mojego charakteru. Założyła, że skoro jestem jej „zięciem”, jestem podwładnym. Założyła, że moja „praca ochroniarza” polegała jedynie na pilnowaniu bram i instalowaniu kamer dla bogaczy.
Nie wiedziała, że moja „wyprawa do Chicago” była przykrywką dla sześciomiesięcznej, tajnej operacji, którą prowadziłem z Federalną Izbą Lekarską.
Kiedy czterech prywatnych ochroniarzy w czarnych mundurach taktycznych wyłoniło się z cienia, by mnie schwytać, sięgnąłem do ucha. Nacisnąłem mały, podskórny przełącznik za płatkiem ucha – taktyczną zatyczkę do uszu i tłumik nerwowy, który wszczepiłem lata temu na potrzeby walki w warunkach wysokiego poziomu decybeli.
Mdłości wywołane światłem zniknęły. Świat znów stał się ostry.
Jednym płynnym ruchem zamiatałem nogi najbliższego strażnika, użyłem jego ciała jako tarczy kinetycznej przed drugim i zneutralizowałem trzeciego podwójnym strzałem nieśmiercionośnych pocisków uspokajających z zapasowej broni w kaburze na kostce. Nie byłem już tylko ojcem; stałem się profesjonalnym obserwatorem przemocy.
Dotarłem do głównej konsoli i wcisnąłem firmowy napęd „Evergreen” w port serwera.
„Co ty robisz?” krzyknęła Beatrice, rzucając się na serwer, a jej diamenty zadrżały, gdy drapała mnie po ramieniu.
„Zamykam książki, Beatrice” – powiedziałem, chwytając ją za nadgarstek w uścisku, który sprawił, że sapnęła. „Myślałaś, że jestem zajęta klientami? Od miesięcy pracuję z informatorem z twojego działu badań i rozwoju. Wiem o protokole Blue Door. Wiem o trójce innych dzieci, które „sponsorowałaś”, a które trafiły na prywatne oddziały psychiatryczne z uszkodzonymi płatami czołowymi, bo nie miały „architektury Sterlinga”.
Wskazałam na ogromny ekran na ścianie. Pasek przesyłania danych był na poziomie 90%.
„Dane nie trafiają tylko do mojego biura, Beatrice. Są transmitowane na żywo do Wydziału Praw Człowieka FBI, Krajowej Rady Lekarskiej i wszystkich głównych redakcji w kraju. Świat obserwuje teraz, jak tłumaczysz, że twoja wnuczka jest „zasobem biologicznym”, podczas gdy jest przypięta do fotela tortur sensorycznych”.
Twarz Beatrice zmieniła się z aroganckiej na upiorną, półprzezroczystą biel. Obserwowała ekran, jak Instytut Sterlinga jest demaskowany w czasie rzeczywistym. „Święta z Greenwich” była spalana przez własne dane.
Cliffhanger: Serwer wydał z siebie ostatni, triumfalny dźwięk: PRZESYŁANIE ZAKOŃCZONE. Ale gdy na zewnątrz zawyły syreny, Beatrice zaśmiała się cicho, mrożąc krew w żyłach. „Zapisałeś dane, Davidzie. Ale zapomniałeś sprawdzić zabezpieczenia. Jeśli to laboratorium zostanie włamane, system wentylacyjny uwolni gaz „Clearance”. Wszyscy pójdziemy razem”.
Rozdział 5: Wydobycie duszy
Powietrze w pomieszczeniu nagle stało się słodkie – zapach migdałów i ozonu. Gaz „Clearance”.
Nie spanikowałem. Miałem czterdzieści pięć sekund, zanim koncentracja stanie się śmiertelna. Zignorowałem Beatrice, która osunęła się na krzesło, wpatrując się w swoje zniszczone dziedzictwo z pustym, przerażającym uśmiechem. Pobiegłem na środek pokoju i drżącymi rękami wyrwałem elektrody z głowy Lily.
„Tato?” Wyszeptała, mrużąc oczy.
„Mam cię, robaczku. Wstrzymaj oddech. Tak jak ćwiczyliśmy na basenie”.