Ani Linda.
Ani Ashley.
Siedem dni później wrócili, spodziewając się, że zastaną mnie dokładnie taką, jaką mnie zostawili – załamaną, milczącą, czekającą.
Samochód podjechał w południe.
Linda uśmiechnęła się pierwsza.
To nie trwało długo.
Ethan wysiadł, podjechał walizką do drzwi i włożył klucz.
Nie zadziałało.
Spróbował ponownie.
Nic.
Ashley roześmiała się, myśląc, że wziął niewłaściwy klucz.
Linda wyrwała mu go i pewnie wepchnęła w zamek.
Wciąż nic.
Wtedy to zobaczyli.
Eleganckie, cyfrowe klawiatury.
W środku cisza.