Na dokumentację Genex dotyczącą kontroli pochodzenia.
Po atrium rozeszły się szepty.
Twarz Vanessy zbladła.
Powoli szłam przejściem. „Trzy tygodnie temu mój mąż publicznie oskarżył mnie o ciąże z innym mężczyzną. Wykorzystał sfałszowany raport o ojcostwie, żeby zniszczyć moją reputację, zamrozić moje finanse i zmusić mnie do oddania moich udziałów”.
Daniel chwycił mikrofon. „To pomówienie”.
Ekran znów się poruszył.
Faktury kurierskie.
Dokumenty firmy Shell.
Podpis brata Vanessy.
Nieautoryzowane rejestry dostępu od mojego lekarza.
Potem pokój wypełnił nagrany głos Vanessy:
„Użyj zarchiwizowanej próbki płodu. Daniel potrzebuje tylko, żeby była na tyle uszkodzona, żeby podpisać”.
Ktoś głośno westchnął.
Vanessa odwróciła się w stronę wyjścia.
Dwóch agentów federalnych zablokowało drzwi.
Daniel wpatrywał się w nią. „Co zrobiłaś?”
O mało się nie roześmiałam.
Nawet wtedy chciał być ofiarą.
„Wiedziałaś wystarczająco dużo”, powiedziałam chłodno. „Podpisałeś zamrożenie aktywów. Zatwierdziłeś kampanię oszczerstw. Publicznie skłamałeś na mój temat”.
Potem pojawił się ostatni slajd.
Drugi raport DNA.
Aaron Vale: 99,98%.
Vanessa rzuciła się w stronę panelu sterowania. „Wyłącz to!”