„Julien”.
„Kto miał główne konto?”
„Julien”.
„Jak długo byłeś bez niezależnego konta?”
„Około roku”.
„Czy jej matka miała kartę?”
„Nie wiem”.
„Czy zmienił się jej styl życia?”
„Tak”.
„Twój?”
Camille spojrzała na swoje opuchnięte dłonie.
„Tak”.
Delphine otworzyła wtedy swoją teczkę.
Przelewy były. 300 000 euro miesięcznie. 36 przelewów. Wszystkie wysłane przez Arnaud Participations na konto o nazwie Mercier Foyer.
Potem przyszły wypłaty.
260 000 euro przelano na konto osobiste Juliena.
240 000 euro do firmy konsultingowej zarejestrowanej w Paryżu, której był jedynym zarządcą.
275 000 euro do firmy inwestycyjnej z branży nieruchomości (SCI).
Powtarzające się, regularne, metodyczne kwoty.
Kradzież z kalendarzem.
Camille zakryła usta.
„Jest też Solange” – powiedziała Delphine. „Karta premium opłacona z kont powiązanych z Julienem. Luksusowe hotele w Deauville, spa w Biarritz, biżuteria na Place Vendôme, bilety do Rzymu i fałszywa umowa konsultingowa za pośrednictwem mikroprzedsiębiorstwa zarejestrowanego w skrzynce pocztowej w Neuilly”.
Madeleine powiedziała po prostu: