„Czy już jej nie zobaczymy?” – zapytała nieśmiało. Tamás podszedł i przykucnął obok niej. „Nie, moja droga. Nie idziemy. Zostajemy w domu. Razem”. Dziewczynka skinęła głową i objęła ją za szyję. Klára stała obok nich, ledwo wierząc własnym oczom. Być może po raz pierwszy Tamás powiedział „my” w sposób, w jaki czuła. Kolejne dni minęły spokojnie. Żadnych telefonów, żadnych wizyt. Margit ani razu nie zadzwoniła. Klára czekała – zastanawiając się, czy będzie kolejna kłótnia, czy zimny list – ale nic się nie działo. Tamás wstawał wcześniej, pomagał Emilii spakować torbę i zawiązać buty. Każdego wieczoru czytał jej bajkę, a Klára słuchała go ze łzami w oczach. Pewnego wieczoru, gdy Emília już spała, Klára zapytała: – Naprawdę nie będziesz żałować? – Czego? – Że nas wybrałaś. Tamás milczał przez długi czas, patrząc przez okno na światło lampy. – Żałować? Nie, Kláro. Teraz po raz pierwszy czuję, że jestem mężczyzną, a nie tylko chłopcem. Klára podeszła, ukryła twarz w jego ramieniu. Czas mijał. Margit się nie pojawiała. Aż do rana, kiedy Klára dostała kopertę na poczcie. Bez adresu. W środku był dziecięcy rysunek: dom, słońce i trzy postacie. Na odwrocie widniał drżący, ale znajomy napis: „Dla mojego wnuka. Tylko dlatego, że o nim myślę”. Klára siedziała przy kuchennym stole, trzymając rysunek w dłoni, i nie wiedziała, czy płakać, czy się śmiać. Ale jedno wiedziała na pewno: jeśli coś się zmieniło w Margit, to każda walka miała sens. Kiedy Emilia wróciła po południu ze szkoły, Klára pokazała jej rysunek. „Kto nam to dał?” zapytała zdumiona dziewczynka. „Od babci. Która uczy się kochać na nowo”. Emilia się uśmiechnęła. „Więc może wkrótce wróci?” Klára spojrzała w błyszczące oczy dziewczynki i powiedziała: „Może tak. Ale nawet jeśli nie, i tak namalujemy dla niego jeden dzień. Każdego dnia”. Emilia podbiegła do stołu, wyjęła farby i zaczęła nowy rysunek. Usiadła obok Tamása. Świat zewnętrzny wciąż był skomplikowany, ale w tych murach wreszcie zapanował spokój. Rodzina to nie kwestia krwi. Rodzina to decyzja. To, co wspólnie stworzyli.
„Twoja matka uderzyła moją córkę, a potem mnie też – nie chcesz nic powiedzieć?” Głos Kláry drżał, ale Tamás tylko wzruszył ramionami.