Odpowiedź brzmiała wraz z imieniem.
Mateo.
Czteroletni chłopiec.
Syn Sebastiána z Renatą.
Podczas gdy Valeria płakała przed pustymi dokumentami medycznymi, mając nadzieję, że pewnego dnia zostanie matką, Sebastián potajemnie budował nową rodzinę.
Rodrigo był w szoku.
Sebastián wyjaśnił, że Renata była zmęczona ukrywaniem dziecka. Po prywatnej ceremonii planowała stopniowo włączyć je do ich życia publicznego.
Aby to osiągnąć, potrzebował Valerii, która nadal będzie zajmować określone miejsce.
Żony, która będzie chronić jego wizerunek.
Zranionej kobiety, która wierzyła, że nie ma innego wyboru.
Kogoś, kto na nim polegał.
Ale Sebastián popełnił błąd.
Uważał, że pokonany człowiek jest bezsilny.
Nie wiedział, że Valeria słucha każdego jego słowa.
Nie wiedział, że każde imię, każdy szczegół i każde wyznanie wyryło się w pamięci kobiety, którą, jak sądził, mógł kontrolować.
Choć wyobrażał sobie życie, w którym zaakceptuje wszystko, Valeria zaczęła rozumieć, że pierwszą ważną decyzją po otwarciu oczu nie będzie zastanawianie się nad tym, co zostało z jej twarzy.
Chodziło o decyzję, co zrobić z prawdą, którą właśnie odkryła.
Bo atak, który miał ją zniszczyć, pozostawił coś, czego Sebastián nigdy się nie spodziewał.
Powód, by przestać wierzyć w jej kłamstwa.
I choć on
Podczas gdy on przygotowywał się do ślubu, który wciąż uważał za możliwy, Waleria milczała, czekając na właściwy moment, by pokazać mu, że nadal może decydować o swoim losie.