„Skłamałem” – powiedziała. „I pamiętam, że pomyślałem, że kłamstwo jest lżejsze od prawdy, bo prawda jest zbyt samotna, by ją wytłumaczyć”.
Ujęła go za rękę, nie z rozgrzeszenia, nie z nagrody, ale dlatego, że niektóre prawdy łatwiej znieść, gdy już zostaną wypowiedziane.
„Już nie jestem samotny” – powiedziała.
W domu skrzypiała deska podłogowa. Wtedy głos Richarda, starszy już i niewyspany, krzyknął w głąb korytarza: „Jeśli nikt inny nie wypuści psa, to chyba będę nadal użyteczny aż do śmierci”.
Clara zaśmiała się tak głośno, że musiała się pochylić.
Emilio wstał. „Ja to zrobię”.