Uśmiechałam się.
„Teraz”.…
Część 2
Organizatorka podała mi mikrofon tak ostrożnie, jakby miał wybuchnąć w jej rękach. Victor mocno chwycił mnie za nadgarstek.
„Co robisz?” – syknął pod nosem.
Spuściłam wzrok na jego dłoń, aż powoli ją puścił.
Celeste roześmiała się promiennie, z nutą jadu owiniętą w elegancję. „Och, pozwól jej mówić. Może chce nam podziękować za to, że ją przyjęliśmy”.
Kuzyni Victora zachichotali. Jego wujek uniósł telefon, już nagrywając.
Idealnie.
Wkroczyłam na małą scenę obok tortu weselnego. Sala balowa rozpłynęła się w lśniących żyrandolach, kwiatach i rzędach czekających twarzy. Moi rodzice wciąż stali pod ścianą, desperacko próbując stać się niewidzialni.
Nie odezwałam się od razu.
Cisza staje się bronią, gdy wiesz, jak jej używać.
Victor podszedł do mnie powoli, uśmiechając się do gości, choć pot już wystąpił mu na skroniach. „Kochanie, to naprawdę nie jest konieczne”.
„Nie” – odpowiedziałam do mikrofonu, a mój głos rozniósł się echem po sali balowej. „Jest”.
Skrzypkowie przestali grać.
Celeste wygodnie odchyliła się na krześle, rozbawiona. „Cóż, to powinno być zabawne”.
Zwróciłam się do tłumu. „Zanim rozpocznie się kolacja, chciałabym poruszyć kwestię miejsc. Moich rodziców usunięto z głównego stołu bez mojej zgody”.
Fala pomruków rozniosła się po sali.
Victor zacisnął szczękę. „Eleno, dość”.
Jego matka machnęła lekceważąco ręką. „Zostali poruszeni, bo to prestiżowe wydarzenie. Ludzie znają standardy”.
Mój ojciec się wzdrygnął.
Widziałam to.
Tak jak wszystkie kamery.
Sięgnęłam do ukrytej kieszeni wszytej w sukienkę i wyciągnęłam telefon. Jedno dotknięcie wysłało pierwszy plik bezpośrednio na ekrany sali balowej.
Gigantyczny wyświetlacz za mną zmienił się z naszego portretu zaręczynowego na zrzut ekranu wiadomości tekstowych.
Celeste: Upewnij się, że jej rodzice nie są w pobliżu inwestorów. Zniszczą wizerunek.
Victor: Zajmę się Eleną. Ona nigdy się nie broni.
Celeste: Po ślubie naciskaj na nią, żeby przekazała udziały w sali. Wtedy możemy refinansować.
Po sali balowej rozległy się głośne westchnienia.
Victor zbladł.