I znowu.
Dopóki nie nadeszła wiadomość:
„Mój dziadek powiedział, że jeśli ktoś obudzi węża przed czasem, cała rodzina Del Valle straci wszystko”.
Przeczytałem to i poczułem ucisk w żołądku. Bai pojawił się cicho za mną. Spojrzał na ekran ponad moim ramieniem.
„Już się zaczęło”.
„Co się zaczęło?” Jego żółtozielone oczy ledwo świeciły w kuchennym świetle.
„Strach”.
Następnego ranka mój film miał już ponad osiem milionów wyświetleń. Ludzie analizowali każdy szczegół Baia, mimo że nikt jeszcze nie widział jego ludzkiej postaci. Niektórzy mówili, że wąż należał do starożytnych legend z południowych Chin. Inni mówili o duchowych opiekunach, którzy co kilka stuleci wybierali jedną osobę. Wiedziałam tylko jedno: odkąd wyprowadziłam tę istotę z apartamentu Bernarda, moje życie przestało wydawać się normalne.
A było jeszcze gorzej, kiedy tego popołudnia otworzyłam drzwi i zobaczyłam matkę Bernarda płaczącą przed moim mieszkaniem.
Gdy tylko mnie zobaczyła, padła na kolana.
„Proszę” – powiedziała drżąc – „nie puszczaj go. Bo jeśli wybrał ciebie… to moja rodzina jest już skazana na zagładę”.
Część 3: Matka Bernarda płakała, ściskając mój sweter, podczas gdy ja wciąż próbowałam ogarnąć fakt, że w mojej kuchni jest człowiek-wąż jedzący gruszki. Sąsiedzi zaczęli wychylać się zza drzwi budynku, a ja czułam się, jakby moje życie było już operą mydlaną napisaną przez kogoś z gorączką.
„Proszę, wstań” – powiedziałam cicho.
Pokręciła głową.
„Nie rozumiesz, kto się obudził”.
Za mną pojawił się Bai. Boso. Cicho. Gdy tylko go zobaczyła, kobieta zbladła i spuściła wzrok na podłogę. Jakby stała w obliczu czegoś świętego. Albo niebezpiecznego. A może jednego i drugiego.
„Bardzo źle dbają o mój sen” – powiedział spokojnie.
Kobieta zaczęła płakać jeszcze głośniej.
Wtedy zrozumiałam coś strasznego. Rodzina Del Valle nigdy nie troszczyła się o tego węża z miłości czy absurdalnego przesądu. Troszczyli się o niego ze strachu.
Bai podszedł do okna i spojrzał na miasto, jakby widział miejsce zupełnie inne niż to, które pamiętał.
„Ludzie wciąż są tak samo hałaśliwi”.