Bycie wnuczką woźnego czyniło mnie łatwym celem w szkole i przez lata marzyłam, żeby ludzie postrzegali mojego dziadka tak jak ja. Aż nagle jedno niespodziewane przemówienie zmieniło wszystko.
W mieszkaniu zawsze panowała cisza o porankach i prawie zawsze pachniało kawą rozpuszczalną i tostami. Miałam 17 lat, prawie skończyłam liceum, a ta mała kuchnia wciąż była najbezpieczniejszym miejscem, jakie znałam.
Mój dziadek, Walter, nucił coś starą melodię, pakując mi lunch do brązowej papierowej torby.
„Znowu masło orzechowe, dzieciaku” – powiedział, starannie składając górę torby. „Nie mów nikomu, że jestem wytrawnym kucharzem”.
„Twój sekret jest bezpieczny, dziadku”.
Mój dziadek, Walter, nucił.
***
Mój dziadek wychowywał mnie sam, praktycznie od niemowlęctwa. Mój tata zmarł, zanim nauczyłam się chodzić, a mama uciekła z jakimś facetem kilka miesięcy później, nie chcąc sama zajmować się rodzicielstwem.
Dziadek Walter ani razu nie zachowywał się, jakbym była dla niego ciężarem.
Jego praca jako woźnego w mojej szkole średniej pozwalała mu płacić czynsz za nasze maleńkie mieszkanie, dbać o światło i stawiać jedzenie na stole. Nie było tego dużo, ale było nasze.
Moja mama uciekła z jakimś facetem.
Każdego ranka dziadek odprowadzał mnie na przystanek autobusowy w swoim szarym mundurku, całował w czubek głowy i machał na pożegnanie. Potem czekał na zwykły autobus, jechał do szkoły i wślizgiwał się do budynku bocznym wejściem, żebyśmy nie zostali zauważeni razem.
To był mój pomysł, nie jego. Nienawidziłam siebie za każdym razem, gdy się na to zgadzał.
„Jesteś pewien, że nie chcesz, żebym dzisiaj poszedł przodem?” zapytał kiedyś, pół żartem.
„Dziadku, proszę.”
„Dobrze, dobrze. Proszę bocznymi drzwiami.”
Prawda była taka, że kochałam go ponad wszystko. Inna prawda była taka, że szkoła sprawiała, że kochanie go wydawało się zbrodnią.
Potem czekał na regularny autobus.
***
Moi koledzy z klasy mieli całą bibliotekę dowcipów na mój temat.
„Emily śmierdzi jak brudny mop!”
„Nie martw się, woźni zawsze potrafią umyć podłogi!”
Słyszałam każdą wersję setki razy.
A potem była Brittany. Tak zwana szkolna „królowa”, dziewczyna, wokół której każda inna dziewczyna chciała krążyć, oprócz mnie. Była najpopularniejszą dziewczyną w szkole i jednocześnie najgłośniejszą.
Uczyniła moje życie w szkole jeszcze bardziej nieszczęśliwym.