Dolores otworzyła usta jak duszący się karp, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
Tanya weszła głębiej w ogród. Jej postawa była zadziwiająco pewna. „Powiedział mi, że jest całkowicie rozwiedziony” – oznajmiła tłumowi, a jej głos odbił się echem od winylowego sidingu. „Powiedział mi, że jego matka wie o mnie wszystko i że chce tylko, żeby jej syn był szczęśliwy”.
Tanya sięgnęła do małej skórzanej torebki i wyjęła błyszczące zdjęcie w formacie 12×18 cm. Położyła je prosto na umowie najmu. Było to zdjęcie Garretta stojącego w mieszkaniu w Vineland, szeroko się uśmiechającego, z niebieskim wałkiem malarskim w dłoni, gdy dekorował pokój Tanyi.
Ciocia Rita usiadła z niewiarygodnym trudem na aluminiowym krześle ogrodowym. Znajomy z kościoła z ostatniego rzędu wyszeptał: „O mój Boże”
.”
Garrett gorączkowo rozglądał się po obwodzie podwórka, jego wzrok błądził od twarzy do twarzy, powoli uświadamiając sobie, że każde wyjście towarzyskie i rodzinne jest na stałe zablokowane przez niezaprzeczalną prawdę. W końcu spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami, błagając o litość, której odmawiał mi latami.
„Meline, proszę” – wykrztusił, a jego głos brzmiał żałośnie. „Czy możemy… czy możemy to zrobić w ukryciu?”
Rozdział 6: Upadek systemu
Wpatrywałam się w oczy mężczyzny, z którym spałam przez dziewięć lat, czując w nich jedynie zimną, sterylną jasność. Liczył na mój instynkt społeczny, który każe mi powstrzymywać zażenowanie. Polegał na niepisanej zasadzie, że kobiety będą wchłaniać niewygodę pokoju, by zachować spokój, nawet gdy ten spokój aktywnie je zabija. Strasznie się przeliczył.
„Nie” – odpowiedziałam, a mój głos trzasnął jak zamarznięta gałąź. „Koniec z prywatnością”.
Piętnaście minut później Garrett uciekł z grilla, zesłany na miejsce pasażera w pickupie wujka Pata, ponieważ Dolores – desperacko próbując ratować twarz przed znajomymi z kościoła – odmówiła wręczenia mu kluczyków do swojego sedana.