W ostatnim rzędzie Valeria ocierała łzy, których nie było. Mara słuchała bez mrugnięcia okiem.
Kiedy prawniczka poruszyła kwestię opieki nad dzieckiem, Adrian odchylił się do tyłu i uśmiechnął.
„Wnosimy o przyznanie opieki nad dzieckiem na zasadzie podstawowej” – powiedział prawniczka.
„Kiedy dziecko będzie mogło być przenoszone ze względów medycznych, pan Rivas zapewni mu stabilność”.
Mara poczuła, jak Leo porusza się w jej piersi. Wciąż bolało ją ciało po porodzie, ale jej głos brzmiał spokojnie.
„Wysoki Sądzie, czy mogę przedstawić dowody?”
Adrian zaśmiał się cicho.
„No to zaczynamy”.
Sędzia skinęła głową. Mara wyjęła pierwszy dokument z teczki.
„Dowód rzeczowy A. Przelewy bankowe z Rivas Development do firm-słupów należących do pani Valerii Cruz”.
Uśmiech Valerii zbladł. Adrian natychmiast pochylił się do przodu.
„To poufne materiały firmowe”.
„Były przechowywane na komputerze w biurze rodzinnym” – powiedziała Mara.
„Komputer zakupiony z funduszy małżeńskich. Poza tym, przez trzy lata pracowałam jako twoja niezapłacona księgowa, pamiętasz?”
Prawnik Adriana zmarszczył brwi.
„Sprzeciw wobec takiego określenia”.
„W takim razie doceni faktury” – odpowiedziała Mara, przesuwając po stole kolejny plik papierów.
„Mówią same za siebie”.
Sędzia przyjęła dokumenty. Adrian zacisnął szczękę. Mara wyjęła kolejną stronę.
„Dowód B. Wiadomości między panem Rivasem a panią Cruz dotyczące terminu wywołania mojego porodu”.
Valeria zbladła. Mara przeczytała na głos jeden wers.
„Kiedy jest pod wpływem narkotyków i rozproszona, przelewamy pieniądze”.
W sali zapadła cisza. Nawet urzędniczka przestała pisać. Adrian uderzył dłonią w stół.
„To prywatna sprawa!”
Wzrok sędziego stwardniał.
„Proszę usiąść, panie Rivas.”
Mara nie spojrzała na niego. Gdyby to zrobiła, mogłaby pamiętać szpitalne światła, puste krzesło obok łóżka i pielęgniarkę pytającą:
„Czy jest ktoś, do kogo możemy pana wezwać?”
Mogłaby pamiętać, jak samotnie podpisywała akt urodzenia, podczas gdy Adrian opróżniał ich konta.
Więc Mara kontynuowała.
„Dowód C. Notarialne oświadczenie byłego księgowego firmy. Został zwolniony za odmowę wystawienia wstecznej daty na dokumentach.”
Prawnik Adriana szeptał mu natarczywie, ale Adrian…
– odpędził ją.
„To desperackie” – warknął.
„Ona nawet nie rozumie, co to znaczy”.
Mara w końcu odwróciła się do niego.
„Dokładnie wiem, co to znaczy”.