Telefon Evelyn lekko zadrżał.
„Daniel?”
Uśmiechnęłam się mimo bólu.
„To ta część, której nie przeczytałeś”.
„Której części?”
„Protokół przeniesienia własności majątku”.
Daniel spojrzał na teczkę, jakby nagle stała się niebezpieczna.
„Mój ojciec nie ufał mężom” – powiedziałam. „Zwłaszcza tym czarującym. Każdy przelew podpisany w stanie zagrożenia zdrowia uruchamia automatyczną kontrolę. Każdy podpis złożony lewą ręką aktywuje awaryjną ochronę przed oszustwami. Zamrożenie banku. Blokada aktywów. Policyjny dyżur medyczny”.
Oddech Daniela się zmienił.
„Kłamiesz”.
Alarm przy bramie wrzasnął. Reflektory przecinały szyby. Opony kruszyły żwir na zewnątrz. Głosy przebijały się przez deszcz. Evelyn cofnęła się, a panika w końcu przebiła się przez jej schludną twarz.
„Daniel, napraw to”.
Złapał jej telefon i rzucił nim o ścianę, ale było już za późno. Nagranie zostało już przesłane na bezpieczny serwer Miriam. Wiedziałem, bo bransoletka na moim nadgarstku zawibrowała dwa razy. Daniel zobaczył drobny ruch i spojrzał na złotą obrączkę, którą dał mi ojciec. Miesiącami z niej kpił, nazywając ją brzydką i sentymentalną. Nigdy nie wiedział, co to naprawdę jest. To był nadajnik alarmowy podłączony do systemu bezpieczeństwa osiedla, gabinetu Miriam i prywatnego zespołu ratownictwa medycznego, który został…
stacjonował w pobliżu od mojego trzydziestego szóstego tygodnia.
„Co pani zrobiła?” wyszeptał Daniel.
Nastąpił kolejny skurcz. Trzymałam się poręczy schodów i zmusiłam się do wyprostowania na drżących nogach.
„Przeżyłam cię” – powiedziałam.
Wtedy drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem.
Część 3
„Policja! Ręce na widoku!”
Daniel zamarł z dokumentami spadkowymi w pięści. Evelyn krzyknęła i upadła na podłogę, gdy funkcjonariusze wbiegli do holu. Za nimi szła Miriam Vale w szarym płaszczu, deszcz lśnił jej na ramionach, a oczy miała zimniejsze niż burza na zewnątrz. Za Miriam stali ratownicy medyczni.
„Pani Ashford?” zawołał jeden z nich.
Uniosłam rękę.
„Tutaj.”
Daniel w końcu odzyskał głos.
„To sprawa rodzinna! Moja żona jest niestabilna!”