Potem Julia stojąca przy oknie, czekająca, aż brama się zamknie.
Jej twarz zmieniła się natychmiast.
Nagranie nie miało dźwięku tak dobrego jak film, ale wystarczyło.
Widać było, jak podchodzi do mojej matki. Jak wyrywa jej filiżankę. Jak popycha ją na krzesło. Jak wskazuje palcem podłogę. Jak mama klęka, żeby sprzątać. Jak Julia uderza ją w twarz.
W salonie nikt się nie odezwał.
Julia odsunęła się od ojca.
– To nie tak wyglądało.
Ojciec Julii milczał.
Po raz pierwszy nie miał gotowego zdania.
– Cofnij – powiedziałem do Krzysztofa. – Sprawdź poprzednie dni.
Julia rzuciła się w stronę tabletu.
– Nie!
Krzysztof stanął między nią a urządzeniem.
– Proszę się uspokoić.
– Nie macie prawa!
– Mam prawo sprawdzić, co działo się w moim domu – powiedziałem.
I wtedy zaczęliśmy oglądać.
Nie wszystko naraz. Nie dałbym rady.
Ale wystarczyły fragmenty.
Poniedziałek: Julia wyciąga talerz sprzed mojej matki i wyrzuca jedzenie do kosza.
Środa: mama stoi w korytarzu w płaszczu, a Julia zamyka przed nią drzwi do salonu, gdzie siedzą goście.
Piątek: Julia chwyta mamę za ramię tak mocno, że ta prawie traci równowagę.
Niedziela: mama siedzi sama przy kuchennym stole, a Julia zabiera jej telefon, gdy na ekranie pojawia się moje imię.
Nie potrzebowałem więcej.
Ale moja matka nagle powiedziała:
– Jest jeszcze pokój.
Spojrzałem na nią.
– Jaki pokój?
Mama spuściła wzrok.