Nie mieszkali w domu.
Oni żyli za tym.
Jak coś, co należy ukryć.
Jak wstyd.
Tylne drzwi otworzyły się z hukiem.
Wlało się jasne światło.
Claire weszła do środka, niosąc tacę z pieczonym kurczakiem, ubrana w jedwab, uśmiechając się, jakby była właścicielką całego świata.
„Nie dotykaj jedzenia gości” – powiedziała chłodno. „Zjedz później. Jeśli coś zostanie”.
Maya spuściła wzrok.
Ethan chwycił talerz.
Coś we mnie zrobiło się ciemne.
Zostawiłem torby.
Prezenty uderzyły o podłogę z hukiem.
Dźwięk rozbrzmiał echem.
Claire się odwróciła.
Ona mnie zobaczyła.