Wyjęła jakieś dokumenty i podała mu je.
Gabriel spojrzał na nie nieobecnym wzrokiem.
Potem jej wyraz twarzy się zmienił.
— Co to jest?
— Akty własności.
— Nie rozumiem.
— Mieszkanie jest moje.
Gabriel pozostał nieruchomy.
— To niemożliwe.
— To możliwe. Jest jeszcze coś.
Elena wyjęła kolejny dokument.
— Trzy lata temu, kiedy miałaś problemy finansowe i chciałaś sprzedać mieszkanie, przyszłaś do mnie z prośbą o pomoc.
Gabriel z trudem przełknął ślinę.
— Tak…
— Powiedziałam ci wtedy, że nie można sprzedać czegoś, co do ciebie nie należy.
Elena spojrzała mu prosto w oczy.
— Zapomniałaś?
Gabriel nie miał już nic do powiedzenia.
— Czemu mi nie powiedziałaś?
— Bo miałam nadzieję, że się zmienisz.
— A teraz?
— Teraz już nie mam nadziei.
Gabriel nagle wstał.
— Dokąd chcesz iść?
Elena zamknęła teczkę.
— Dokładnie tam, gdzie wczoraj wieczorem chciałeś wysłać Ancę.
Gabriel zaczął się nerwowo śmiać.
— Nie możesz mnie wyrzucić z mojego własnego domu!
— To nie jest twój dom.
Elena zrobiła pauzę.
— I żeby było jasne, od dziś Petra też tu nie będzie mieszkać.
Gabriel zamarł.
— Co Petra ma z tym wspólnego?
Elena spojrzała na niego bezlitośnie.
— Myślisz, że nie wiedziałam?
Po raz pierwszy Gabriel nie miał odwagi, żeby na nią spojrzeć.
Godzinę później Elena poszła do Mai.
Anca była w kuchni z Davidem na rękach.
Kiedy zobaczyła teściową, natychmiast wstała.
— Co się stało?
Elena ją przytuliła.
— Teraz możesz się uspokoić.
— Gabriel?
— Poznała prawdę.
Anca milczała.
— A co się z nami dzieje?
Elena wyjęła klucz z torebki i włożyła mu go w dłoń.
— Wracasz do domu.
Anca pokręciła głową.
— Nie mogę już z nim mieszkać.
— Nie wrócisz po niego.
Elena uśmiechnęła się smutno.
— Wracasz po siebie i swoje dzieci.
Kiedy dotarli przed blok, Gabriel już tam był.
Miał obok siebie torbę.
Anca wysiadła z taksówki z Davidem na rękach, a Ilinca natychmiast podeszła do niej.
Gabriel podszedł.
— Anca…
Nie odpowiedziała.