Wpatrywałam się w liczby. Mój mózg gwałtownie, całkowicie się zaciął, nie był w stanie przetworzyć danych, które miałam przed sobą.
SALDO: 0,00 USD
Kliknęłam „Odśwież”. Moje ręce zaczęły się gwałtownie trząść.
SALDO: 0,00 USD
Ostatnia transakcja: 23 000,00 USD – przelew wychodzący. Wykonano 2 godziny temu.
Krew odpłynęła mi z twarzy. Pokój zawirował, wywołując mdłości.
„Mark!” krzyknęłam, a mój głos załamał się z czystej, nieskażonej paniki.
Mark wszedł do pokoju dziecięcego. Miał na sobie drogi wełniany płaszcz i poprawiał zegarek. Nie rzucił się w moją stronę. Nie wyglądał na zaniepokojonego. Aktywnie unikał patrzenia mi w oczy, wpatrując się w punkt na żółtej ścianie tuż nad moją głową.
„Co zrobiłaś?” wykrztusiłam, wskazując drżącym palcem na ekran laptopa. „Gdzie są pieniądze na operację?!”
Mark westchnął ciężko, głęboko zirytowany i niesamowicie protekcjonalny. Przeczesał włosy dłonią, emanując aurą zmęczonego, długo cierpiącego patriarchy.
„Chloe miała kłopoty, Eleno” – powiedział Mark, a jego głos ociekał mdłym, spokojnym, racjonalizującym tonem. „Wdała się w poważne układy z bardzo niebezpiecznymi ludźmi. Nielegalne długi hazardowe. Grozili, że ją skrzywdzą. Bez tych pieniędzy dosłownie umrze”.
„Umrę bez tych pieniędzy!” – wrzasnęłam, a jego słowa, przesycone czystą, oszałamiającą socjopatią, uderzyły mnie jak cios. „Mark, operacja jutro! Szpital mnie nie przyjmie bez zaliczki! Mam łożysko przyrośnięte! Wykrwawię się!”
Mark przewrócił oczami, szczerze zirytowany moim strachem. „Och, przestań tak dramatyzować, Eleno. Pojedziesz na zwykły oddział ratunkowy. Tamtejsi lekarze są w porządku. Muszą cię leczyć zgodnie z prawem. To tylko dziecko, kobiety robią to codziennie”.
Przedkładał długi hazardowe swojej siostry nad dosłowne, fizyczne przetrwanie żony i nienarodzonego dziecka.
Zanim zdążyłam przemówić, ostry, rozdzierający, rozdzierający ból przeszył mi podbrzusze. Ból był tak intensywny, tak gorący i oślepiający, że całkowicie pozbawił mnie tlenu.
Upuściłam laptopa. Roztrzaskał się głośno o drewnianą podłogę. Upadłam na czworaka, wydając gardłowy, przeraźliwy krzyk czystej agonii.
Nagły, ciepły strumień płynu zalał podłogę pode mną. Odeszły mi wody. Rozpoczął się przedwczesny poród.