„Wykorzystałaś moje dane osobowe” – powiedziałam, a mój głos drżał z wściekłości tak zimnej, że trzęsła się jak lód. „Ominęłaś ochronę, żeby ukraść pięciocyfrowe wakacje własnym wnukom”.
„Nie ukradliśmy pieniędzy” – argumentowała Melissa. „I tak zapłaciłaś za rejs. Rejs nadal się odbywa. Zmienili się tylko pasażerowie. Przecież nie wydaliśmy twoich pieniędzy na samochód”.
„Ukradłaś doświadczenie Owenowi i Lily” – warknęłam. „Dwie osoby, które naprawdę na to zasłużyły”.
Deborah przewróciła oczami. „To dzieciaki. Przejdą nad tym do porządku dziennego. Jeszcze nawet nie wiedzą o niespodziance, więc nie będą tęsknić za tym, czego nigdy nie mieli. To najbardziej logiczne rozwiązanie”.
Spojrzałam na nich troje – architekta, beneficjenta i cichego wspólnika. W tym momencie więź, która mnie z nimi łączyła, nie tylko się rozerwała, ale wręcz wyparowała.
„Dam ci jedną szansę” – powiedziałam, wyciągając telefon z kieszeni. „Oddaj dokumenty i przeproś. Powiedz, że zadzwonisz do dzieci i wyjaśnisz, że nastąpił „błąd pisarski” i nie jadą”.
Melissa się roześmiała. „Tato, powiedz jej, że przesadza”.
Ojciec w końcu na mnie spojrzał. „Przestań zachowywać się jak dziecko, Linda. Podzielcie się bogactwem. To tylko przejażdżka łodzią”.
Powoli skinęłam głową. „Dobrze. Chcesz porozmawiać o sprawiedliwości? Porozmawiajmy o rzeczywistości”.
Nacisnąłem przycisk szybkiego wybierania linii priorytetowej Royal Caribbean i włączyłem głośnik. W sali zapadła cisza, gdy w holu rozległ się dźwięk automatycznego powitania.
„Dziękuję za połączenie z recepcją Diamond Plus” – usłyszałem radosny głos. „W czym mogę dziś pomóc, pani Lindo?”
Wpatrywałem się w Deborah. Jej zadowolony wyraz twarzy zaczął drgać.
„Tak” – powiedziałem wyraźnie. „Jestem głównym podróżnym i jedynym posiadaczem karty o numerze referencyjnym Alpha-Dziewięć-Sześć-Dwa. Muszę zgłosić oszukańczą modyfikację. Ktoś wykorzystał moje zapasowe dane kontaktowe, aby zmienić listę pasażerów bez mojej zgody”.
„Widzę to, proszę pani. Pani Deborah Vance?”