Manon, rozciągnięta na sofie, z córką tulącą się do piersi, uśmiechała się z łatwością kogoś, kto nigdy nie musiał wątpić w swoje miejsce na świecie.
„Wiem. Nie wiem, co bym bez nich zrobiła”.
Élise wróciła do domu tego wieczoru z tępym zmęczeniem w kręgosłupie i delikatną pewnością: kiedy nadejdzie jej kolej, ona również zostanie otoczona miłością. Jej rodzina nie była wobec niej zbyt wylewna, to prawda. Bardziej wymagająca, chłodniejsza, bardziej krytyczna. Ale w obliczu porodu, z…
Aby dziecko cierpiało, powinna istnieć chociaż odrobina sprawiedliwości.
Cztery miesiące później, w ostry, suchy lutowy poranek, skurcze Elise zaczęły się jeszcze przed wschodem słońca. W południe była już na sali porodowej. O 13:00 powiedziano jej, że dziecko jest w położeniu pośladkowym. O 14:37 jej syn, Malo, urodził się przez cesarskie cięcie w nagłym przypadku, w ostrym blasku sali operacyjnej. Romain mocno trzymał ją za rękę. Zbladł ze strachu, a potem cicho zapłakał, gdy dziecko wydało z siebie pierwszy krzyk – cienki, wściekły krzyk, który zdawał się rozrywać powietrze i jednocześnie zszywać dziecko z powrotem. Ale po emocjach przyszedł ból. Ciężki, głęboki, okropny ból, który sprawiał, że każdy ruch był upokarzający. Siadanie było dla niej prawdziwą męką. Wstawanie na nogi było jak kara. Podnoszenie Malo z łóżeczka sprawiło, że przeszył ją ból w brzuchu.
Następnego dnia, podczas gdy Romain oglądał zdjęcia syna w telefonie z tym lekko oszołomionym zdziwieniem młodych ojców, Élise napisała do matki: „Naprawdę trudno mi wstać. Ledwo niosę Malo. Potrzebuję tylko trochę pomocy”. Serce waliło jej jak młotem, jakby robiła coś wstydliwego. Brigitte odpisała 20 minut później: „Nie mamy czasu. Zapytaj sąsiada”. Élise przeczytała wiadomość cztery razy. Romain podniósł wzrok, słysząc, jak z trudem łapie oddech. Wyciągnęła w jego stronę ekran. Zacisnął szczękę. Potem drżącymi palcami napisała: „Dla Manon miałeś czas”. Telefon zadzwonił natychmiast. Odebrała. Brigitte nawet się nie przywitała.
„Twoja siostra jest wyjątkowa. Nigdy więcej się z nią nie porównuj”.