Marina przewróciła oczami. „Co to ma znaczyć?”
Artur podszedł bliżej. „To znaczy, że chciwość czyni ludzi niechlujnymi”.
Nikt nie zauważył małego aparatu na klapie Artura. Nikt nie zauważył jego kierowcy po drugiej stronie ulicy fotografującego tablice rejestracyjne. Nikt na
Zauważył nagranie z telefonu Leny w jej kieszeni, bo byli zbyt zajęci cieszeniem się zwycięstwem.
Tego wieczoru Arthur zabrał Lenę do cichego biura na czterdziestym pierwszym piętrze kancelarii prawnej ze świeżymi orchideami w recepcji i windami, które poruszały się w ciszy.
Siwowłosy adwokat wstał, gdy Arthur wszedł.
„Panie Vale” – powiedziała. „Pociągnęliśmy za sobą łańcuch nieruchomości”.
Lena zamrugała. „Panie Vale?”
Artur spojrzał na nią. „Emerytowany sędzia. Były przewodniczący stanowej komisji ds. oszustw mieszkaniowych. Teraz głównie rozczarowuję przestępców”.
Adwokat położył dokumenty na stole.
„Rzekoma nieopłacona płatność została sfabrykowana. Klauzula o karze została umieszczona po oryginalnym podpisie Leny. Pieczęć notarialna należy do kobiety, która zmarła trzy miesiące przed datą dokumentu. A Marina Bell zatwierdziła zwolnienie depozytu bez autoryzacji”.
Lena chwyciła się krzesła.
„Naprawdę to ukradli”.
Głos Arthura zniżył się.
„Nie. Próbowali.”
Adwokat przesunął po stole kolejną teczkę. „Jest więcej. Victor Kroll zrobił to co najmniej dziewięciu rodzinom.”
Lena spojrzała na Arthura, a potem na Mayę śpiącą w kącie z pluszowym królikiem schowanym pod brodą.
Po raz pierwszy od czasu bankowego lobby strach Leny zmienił formę.
Zamienił się w ogień.
„Co robimy?”
Artur podniósł laskę.
„Pozwolimy im wejść do sądu z przekonaniem, że wygrali.”
Część 3
Victor Kroll przybył do sądu uśmiechając się do kamer, które sam wynajął. Marina miała na sobie perły. Daniel Voss niósł teczkę z napisem „OSTATECZNE ZAWIADOMIENIE”, jakby okrucieństwo stało się prawdą, gdy tylko zostało napisane grubymi literami.
Lena weszła cicho, trzymając Mayę za rękę.
Victor szepnął, gdy przechodziła obok: „Po dzisiejszym dniu nawet ławka w tym banku będzie wyglądać drogo”.
Artur go usłyszał.
Znów się uśmiechnął.
Rozprawa rozpoczęła się szybko. Daniel wstał pierwszy, jego głos był gładki jak olej.
„Wysoki Sądzie, pani Moroz nie wywiązała się ze zobowiązań umownych. Mój klient skorzystał ze swoich praw. Trudności emocjonalne nie zacierają prawnej rzeczywistości”.
Sędzia spojrzał na Lenę. „Odpowiedź?”