„Ze skutkiem natychmiastowym Emma Carter zostaje przywrócona do pracy”.
Emma zamrugała zszokowana.
Nathan kontynuował.
„Została również awansowana na stanowisko Regionalnego Menedżera ds. Operacji Klienta, co wiąże się z dwudziestopięcioprocentową podwyżką wynagrodzenia”.
W całym biurze zapadła atmosfera oszołomienia.
Twarz Ethana rozjaśniła się, jakby ktoś oddał mu cały świat.
„Od dziś” – powiedział stanowczo Nathan – „firma rozpocznie budowę żłobka na terenie obiektu. Do czasu jego ukończenia pracownicy w nagłych wypadkach rodzinnych mogą przyprowadzać dzieci do pracy. Natychmiast stworzymy nadzorowaną, bezpieczną przestrzeń”.
Lauren otworzyła usta.
„To może łatwo stać się przedmiotem nadużyć”.
Nathan spojrzał jej prosto w oczy.
„Nadużyciem jest zmuszanie ludzi do wyboru między wyżywieniem dzieci a ich ochroną”.
Właśnie w tym momencie drzwi windy otworzyły się ponownie.
Wysoki mężczyzna wpadł na podłogę, miał na sobie pogniecione ubranie i wykrzywioną twarz z gniewem.
Daniel Brooks.
Były mąż Emmy.
Najwyraźniej ktoś z dołu wpuścił go, po tym jak podał się za ojca Ethana.
„Emma!” krzyknął. „Więc teraz ciągniesz naszego syna do swojego miejsca pracy, żeby wzbudzić współczucie?”
Ethan natychmiast skrył się za matką.
Emma stanęła przed nim w geście obronnym.
„Wyjdź, Danielu.”
„Nie. Słyszałem, że cię zwolnili. Świetnie. Może teraz sędzia w końcu zobaczy, że nie możesz go utrzymać”.
Nathan płynnie zrobił krok naprzód.
„Panie, musi pan wyjść.”
Daniel zaśmiał się gorzko.
„A kim ty jesteś? Jej bogatym małym wybawcą?”
Wtedy Ethan nagle krzyknął z siłą, której nikt się po nim nie spodziewał.
„Nie chcę z tobą mieszkać!”
W pokoju zapadła cisza.
Małe dłonie Ethana zaczęły się gwałtownie trząść.
„Zostawiłaś nas” – płakał. „Cały czas krzyczałaś na mamę. Mówiłaś, że jestem ciężarem”.
Twarz Daniela pociemniała.
Gwałtownie uniósł rękę — niekoniecznie po to, by uderzyć — ale na tyle szybko, że każda osoba w pomieszczeniu natychmiast poczuła strach.
Nathan stanął między nimi, zanim Emma zdążyła zareagować.
„Bezpieczeństwo” – powiedział chłodno.
W ciągu kilku sekund pojawiło się dwóch strażników.
Daniel krzyczał groźby, gdy go ciągnięto w stronę wind, ale Ethan już wybuchnął płaczem.
Nathan ostrożnie przykucnął obok niego, nie dotykając go.
„Nie musisz tu znikać, Ethan” – powiedział cicho.