„Musisz coś wiedzieć” – powiedział cicho. „Jeśli zacznę cię kochać otwarcie, nie będę wiedział, jak to zrobić w połowie”.
Posłała jej wciąż drżący uśmiech.
„To brzmi jak ostrzeżenie”.
„Tak jest”.
Miał rację.
Mathieu nie kochał w połowie.
Dowiedział się, którą herbatę ziołową preferowała, gdy nie mogła spać. Zauważył jej bóle głowy, zanim jeszcze o nich wspomniała. Wysłał ojcu doradcę finansowego, wystarczająco silnego, by uratować rodzinny biznes przed jego niezdarną hojnością. Kazał przejrzeć przyszłe kontrakty sióstr, aby żaden mężczyzna nie mógł ich uwięzić ignorancją czy długami, tak jak ich rodzina. Przywoził jej stare książki, gdy podróżował. Słuchał, kiedy mówiła. Naprawdę. Z całkowitą uwagą, która początkowo sprawiała, że czuła się nieswojo, a teraz wydawała się lekka.
Nigdy nie stawał się czuły publicznie.
Świat nadal widział zimnego dziedzica, potężnego mężczyznę, który zarządzał korporacją jak sędzia sądem.
Ale w prywatności stawał się dla niej o wiele bardziej niebezpieczny.
Stał się łagodny.
Mijały miesiące.
Następnie nadeszła ostateczna konfrontacja.
Jak można było się spodziewać, odbyła się ona w sali konferencyjnej.
Przyparta do muru przez postępowania sądowe i powracającą korespondencję, Béatrice spróbowała ostatniej szansy, łącząc siły z konkurencyjnym inwestorem, przekonanym, że małżeństwo Mathieu go osłabiło. Julien, zdesperowany i już wyczerpany własnymi błędami, stanął po jej stronie w nadziei na odzyskanie pozycji.
Nadzwyczajne posiedzenie zarządu zgromadziło prawników, dyrektorów, członków rodziny i wystarczająco dużo napięcia, by przełamać mur.
Sophie była obecna jako przywrócona posiadaczka praw odziedziczonych po babci i współsygnatariuszka nowych struktur ochronnych, które Mathieu wprowadził wraz z nią.
Béatrice nie spodziewała się, że się odezwie.