Po powrocie do Domaine des Cèdres Sophie poszła prosto do swojego skrzydła i zamknęła drzwi na klucz.
Mathieu nie próbował ich otworzyć.
Nie wysłał wiadomości. Nie zapukał o północy z późnymi wyjaśnieniami. Cisza, którą jej zostawił, była irytująca, a jednocześnie dziwnie miłosierna.
Następnego ranka Marianne przyniosła jej kawę i cienki plik dokumentów.
„Sir prosił mnie, żebym dała pani to, kiedy będzie pani gotowa to przeczytać”.
Były tam kopie listów, protokołów i akt sądowych sprzed kilku lat. Stare spory między jej zmarłą babcią a Valmont Industries. Projekty poprawek sporządzone przez prawników Béatrice. Adnotacje sporządzone ręką Mathieu. Ostrzeżenia skierowane do Juliena. Odrzucone kompromisy.
Wtedy list ją zamroził.
Nadeszła od jego babci.
Nie dla niej.