0,00.**
Przelałem środki na zagraniczne konto, którego prawnicy Beatrice nie mogli znaleźć nawet za pomocą mapy i latarki.
Spakowałem do jednej walizki Tumi najpotrzebniejsze rzeczy, paszport i dyski twarde. Przechodząc przez kuchnię, zobaczyłem moją diamentową obrączkę ślubną leżącą na stoliku nocnym. Podniosłem ją, przez chwilę przyglądałem się lśniącemu kłamstwu, a potem odłożyłem na zimny marmur kuchennej wyspy.
Odjechałem od domu akurat w chwili, gdy niebo zaczęło przybierać posiniaczony, lodowaty fiolet. W lusterku wstecznym zobaczyłem, jak pickup Marcusa Thorne’a wjeżdża na podjazd. Wyskoczył z niego mężczyzna i zaczął wbijać w nieskazitelny, zamarznięty trawnik ogromny, drewniany szyld.
Zameldowałem się w apartamencie Penthouse w hotelu Mandarin Oriental w centrum miasta. Zamówiłem podwójne espresso, usiadłem na balkonie z widokiem na budzące się miasto i czekałem, aż świat eksploduje.
Rozdział 5: Upadek dynastii
O 9:15 ciszę mojego apartamentu przerwała gorączkowa, rytmiczna wibracja telefonu.
114 nieodebranych połączeń: Carter.
52 Nieodebrane połączenia: Beatrice.
12 SMS-ów: „GDZIE JESTEŚ?!”
Odczekałem, aż zadzwoni po raz 115. Wziąłem powolny łyk kawy, czując, jak ciepło opada mi na pierś, i nacisnąłem „Odbierz”.
„Eleanor? ELEANOR!”
Głos Cartera nie brzmiał już jak głos księcia „Starych Pieniędzy”. Był to wysoki, ochrypły pisk czystej, nieskażonej paniki. W tle słyszałem Beatrice krzyczącą na kogoś.
„Eleanor, coś jest nie tak! Poszłam do bankomatu, żeby wziąć gotówkę na napiwek w klubie golfowym, a moja karta została odrzucona! Potem sprawdziłam w aplikacji – konta są puste! Wszystkie! I… i Eleanor, ludzie stoją na naszym podjeździe! Obcy ludzie chodzą po naszym salonie z notesami! Powiedzieli, że dom jest sprzedany! Powiedzieli mi, że mam dwie godziny na opuszczenie mieszkania! Eleanor, powiedz im! Powiedz im, kim jesteśmy!”
„Już im powiedziałam, kim jesteś, Carter” – powiedziałam. Mój głos był spokojnym, pewnym głosem w burzy jego histerii. „Powiedziałam im, że jesteś dłużnikiem zalegającym ze spłatą.”
„Co? O czym ty mówisz? Kochanie, proszę, tak mi przykro z powodu wczorajszego wieczoru! Po prostu grałam z mamą, wiesz, jaka ona jest! Nie miałam tego na myśli!”
„Te 300 000 dolarów to nie był prezent, Carter” – ciągnęłam, ignorując jego skomlenie. „To była pożyczka. A o 00:01 w nocy nie spłacałaś kredytu. Zastaw został już zgłoszony do sądu. Twoja historia kredytowa jest spalona. A ponieważ nie masz dochodów ani majątku, wyobrażam sobie, że syndykat będzie bardzo zainteresowany informacją o rezygnacji ich „gwaranta”.
„Eleanor, nie… nie, nie możesz! Bukmacherzy… przyjdą po mnie!”