„Wiedziałem, że ci się uda, moja droga…” mruknął starzec. „Zawsze wiedziałam, że zostaniesz genialną prawniczką”.
To był ostateczny cios w serce Elise. Nawet tutaj, rzucone niczym przestępca, nie było ono złe. Było po prostu z niej dumne. Otarła łzy rękawem. A kiedy znów otworzyła oczy, smutek ustąpił miejsca gwałtownej, wręcz przerażającej determinacji.
te.
„Posłuchaj mnie uważnie” – powiedziała Elise cichym, ostrym głosem. „Wyciągnę cię stąd”. Marcel smutno pokręcił głową.
„Nic nie możemy zrobić, córko. Kobieta, która zabrała nam ziemię, Madame Dumont, jest multimiliarderką. Ma sędziów, ministrów, prawników… A my zrobiliśmy coś nieodwracalnego”.
„O czym ty mówisz?” – zapytała Elise, zdezorientowana.
„Nakaz eksmisji był prawomocny, Elise. Nasz własny syn… Laurent… to on sprzedał farmę. Podpisał papiery. Orzekł, że jesteśmy szaleni”.
Elise krew zastygła w żyłach. Laurent. Ich biologiczny syn, który zawsze jej nienawidził.
To, co miało się wydarzyć, było po prostu niewiarygodne…
CZĘŚĆ 2
Szok na kilka sekund odebrał Elise mowę. Laurent, jedyny syn, który nigdy nie kiwnął palcem w winnicy, który opuścił rodzinną posiadłość, by żyć wystawnie w Monako, sprzedał dziedzictwo przodków. A na domiar złego kazał zamknąć swoich rodziców, gdy stanęli przed buldożerami, dzierżąc widły, gdy nadjeżdżały, by zburzyć 200-letni dom.
„Pani Dumont chce zbudować luksusowy kompleks hotelowy” – szlochała Colette. „Laurent przedstawił zaświadczenie lekarskie stwierdzające, że cierpimy na demencję starczą. Uzyskał opiekę doraźną za naszymi plecami. Kiedy odmówiliśmy wyjścia, wezwali policję. Zostaliśmy oskarżeni o napaść z użyciem przemocy”.
W celi zapadła ołowiana cisza. Elise poczuła, jak wulkaniczny żar rozchodzi się po jej żołądku i mózgu.
„Od tej chwili jestem twoją prawniczką” – oznajmiła, a jej oczy pociemniały. „Spokojnie”. Ja zajmę się resztą.
Opuszczając komisariat, Élise przestała płakać. Stała się siłą, z którą należało się liczyć. W małej wiosce sprawa wywołała sensację. Wszyscy wiedzieli, że deweloperka Valérie Dumont, bezwzględna bizneswoman z Lazurowego Wybrzeża, skupuje ziemię rolną za bezcen, stosując mafijne taktyki. Ale nikt nie odważył się jej sprzeciwić. Nikt, poza ową dziką dziewczyną z wioski, która wróciła uzbrojona w kodeks karny jako broń masowego rażenia.
Élise zamknęła się w ratuszu, studiując księgi wieczyste, akty notarialne i procedury dotyczące opieki. Spędziła trzy bezsenne noce, pijąc kawę za kawą i analizując każdy przecinek w aktach. Plan Laurenta i Madame Dumont był diaboliczny, ale miał wadę. Dokumenty były zbyt idealne, podpisane zdecydowanie zbyt pospiesznie przez prywatnego lekarza z Paryża, który nigdy nawet nie postawił stopy w Prowansji.