Zima 1944 roku nadeszła z całą swoją bezwzględnością, przynosząc śnieżyce i mróz tak potężny, że paraliżował krew w żyłach. Sytuacja na froncie stawała się dla Niemców coraz bardziej krytyczna; Trzecia Rzesza ponosiła ogromne straty. W obozowych strukturach SS zaczęła szerzyć się panika, co czyniło strażników jeszcze bardziej nieprzewidywalnymi i okrutnymi. Starali się gorączkowo zacierać ślady swoich zbrodni, przyspieszając tempo masowych mordów, by nie pozostawić przy życiu żadnych świadków.
W tym ogólnym chaosie nocne wizyty Miry stawały się coraz rzadsze, aż w końcu ustały zupełnie. Środki bezpieczeństwa zostały zaostrzone, a reflektory bez przerwy omiatały teren obozu. Andra i Tati straciły swoje jedyne oparcie. Dziewczynki leżały wtulone w siebie na zawilgoconym materacu ze słomy, a ich słabe oddechy tworzyły małe chmurki pary w lodowatym powietrzu baraku. Choć matka nie mogła już szeptać im do uszu pieśni o ich imionach, zakorzeniła się ona głęboko w ich podświadomości. Co wieczór, gdy w oddali niosły się strzały z pistoletów uśmiercających kolejne ofiary, Tati chwytała małą dłoń Andry i poruszała wargami: „Andra Bucci. Tatiana Bucci.” Recytowały to jak tarczę ochronną przeciwko demonom krążącym wokół ich pryczy.
Wewnątrz potwornego Kinderblocku siostry nie były całkiem same. Towarzyszył im sześcioletni kuzyn Sergio, syn zgładzonej ciotki. Sergio był chłopcem o bystrym spojrzeniu, lecz bardzo słabym zdrowiu; całą swoją istotą tęsknił za matką. Trójka dzieci wspierała się nawzajem, dzieląc się najmniejszymi okruszkami spleśniałego chleba, jakie udało im się zdobyć. Jednak w realiach Auschwitz dziecięca naiwność i dobroć często stawały się wyrokiem śmierci.
Pewnego dnia pod koniec 1944 roku w obozie wyczuwało się wyjątkowo gęstą atmosferę. Starsza więźniarka, pełniąca funkcję sztubowej (Blockälteste, w której tliły się jeszcze resztki ludzkich uczuć), podeszła potajemnie do sióstr Bucci. Jej twarz była blada, a oczy biegały nerwowo wokół. Pochyliła się nad Andrą i Tati, mocno ściskając ich ramiona, i wyszeptała drżącym głosem: