CZĘŚĆ 2
Przeczytałam zdanie trzy razy.
A potem czwarty.
Świat nie zawalił się nagle.
Opadał powoli, niczym fala przypływu, pozostawiając na piasku fragmenty rzeczy, które uważałam za prawdziwe.
Nasz ślub.
Jego przysięga.
Jego drżące dłonie, gdy wsuwał pierścionek na mój palec.
Jego przemówienie do mojego ojca.
Może to wszystko było tylko sceną.
Czytałam dalej.
Dokument był zorganizowany jak lista rzeczy do zrobienia.
**1. Zadbać o pewność siebie Camille do ślubu.**
**2. Powiedz Inès, żeby pozostała widoczna jako „najlepsza przyjaciółka”, a nie jako była.**
**3. Po wpłaceniu pieniędzy wymyśl pilny dług.**
**4. Pod pretekstem gróźb uzyskaj przelew bankowy.**
**5. Odejście, gdy spłata była niemożliwa bez ujawnienia związku.**
Każda linijka była jak nóż.
Komentarze dodane na niebiesko.
Kilka od Nicolasa.
Inne od Inès.
Obok „nagłego zadłużenia” Inès napisała:
**„To musi brzmieć sprośnie, ale wiarygodnie. Camille jest ostrożna.”**
Nicolas odpowiedział:
**„Ona mi wierzy, kiedy mówię o lojalności.”**
Wstałam, żeby zwymiotować do zlewu.
Nie byłam żoną zdradzoną przez chwilę słabości.
Byłam celem.
Przejściem.
Kobietą wybraną do sfinansowania ucieczki byłego kochanka.
A jednak kontynuowałam.
Musiałam wiedzieć wszystko.
Bilety lotnicze były datowane dwa miesiące później.
Paryż – Montreal.
Dwoje pasażerów.
Nicolas Moreau.
Inès Valadon.
Bilety zostały kupione przed naszym ślubem.
Za pieniądze z przelewu „rezerwacyjnego”.
Znalazłam też kilka zapisanych wiadomości.
Inès:
> „Jesteś pewna, że niczego nie będzie podejrzewać?”
Nicolas:
> „Camille tak bardzo chce zbudować dom, że nie zorientuje się, że nie chcę go z nią”.
Inès:
> „Jesteś okrutny”.
Nicolas:
> „Utknąłem. To co innego”.
Utknąłem.
Ożenił się ze mną, bo utknął.
Później dowiedziałam się, że poznał mnie po burzliwym rozstaniu z Inès. Ona chciała wyjechać za granicę, on chciał zostać. Potem się do mnie zbliżył. Byłam stabilna, łagodna i lubiana przez jego rodzinę. Przy mnie mógł wydawać się uzdrowiony.
Ale Inès wróciła.