Za drzwiami pralni ledwo śmiałem oddychać.
Trzymałem telefon w obu rękach. Ekran był przyciemniony, odtwarzane było nagranie. W korytarzu słyszałem tylko powolne kroki wujka László, a potem ciche skrzypnięcie drzwi mojego pokoju.
Wszedł.
Zapadła chwila ciszy.
Potem usłyszałem jego głos.
Powiązane artykuły
Nie był to ten w jadalni, kiedy mówił o moralności. Nie był to głęboki, zdyscyplinowany głos nauczyciela, którym odgrywał rolę głowy rodziny przed sąsiadami.
Ale śliniący się, drżący, obrzydliwy.
„Widzisz, moja córko… właśnie to wypiłaś”.
Śkręciło mi się w żołądku.
Nie mógł dokładnie zobaczyć jej twarzy. Niki wsunęła się pod kołdrę, włosy opadły jej na twarz, jedynym światłem w pokoju było słabe światło lampki nocnej. Mężczyzna jej nie rozpoznał, bo było ciemno.
Ale dlatego, że go to nie obchodziło.
Wystarczyło mu, żeby ciało nieruchomo leżało.
Słyszał, jak zamyka drzwi na nagraniu.
Potem jego kroki zbliżyły się do łóżka.
„Mieszkasz w tym domu od dwóch lat” – wyszeptał. „Myślałaś, że cię nie zobaczę? Myślałaś, że jeśli będziesz udawać wyrafinowaną damę, nie będę wiedział, czego chcesz?”
Musiałam zakryć usta dłonią, żeby nie wydać z siebie żadnego dźwięku.
Chciałam wbiec.
Chciałam go powstrzymać.
Ale wiedziałam, że jeśli teraz wbiegnę, znowu skłamie. Powie, że tylko sprawdza, czy wszystko w porządku. Powie, że zwariowałam. Niki może nic nie pamiętać. A Andris, jak zawsze, powie:
– Tata taki nie jest.
Ale teraz jego własny głos przemówił za niego.
Wujek László kontynuował szeptem.
– Andris nigdy na ciebie nie zasługiwał. Jest dla ciebie za słaby. Ale ja wiem, jak traktować kobietę w ten sposób.
W następnej chwili Niki cicho jęknęła.
Nie obudziła się całkowicie.
Tylko jej ciało protestowało.
– Mmm… Tato? – mruknęła oszołomiona.
Powietrze na korytarzu zamarło.
W środku zapadła grobowa cisza.
Wtedy wujek Laszlo wydał z siebie dźwięk, jakby ktoś uderzył go w gardło.
„Niki?”
Dziewczyna znowu jęknęła.
„Mnie się niedobrze…”
Wujek Laszlo cofnął się. Słyszałam, jak uderza w biurko.
Wyszłam z pralni.
Mój telefon wciąż nagrywał rozmowę.
Otworzyłam drzwi do mojego pokoju.
Scena ta była przede mną, w całej swojej obrzydliwej rzeczywistości.
Niki leżała na łóżku, blada na twarzy, z półotwartymi oczami, ociężałym i bezwładnym ciałem. Wujek Laszlo stał obok łóżka, z rozpiętym górnym guzikiem koszuli i bladą twarzą. Wciąż trzymał w dłoni klamkę, jakby chciał uciec, ale nie wiedział, gdzie są drzwi.
Spojrzał na mnie.
„Ty… co zrobiłaś?”
W tym momencie po raz pierwszy się go nie bałam.
– Pytasz, co zrobiłam?
Podniosłam słuchawkę.
– Po prostu nie wypiłam tego, co ty zrobiłeś.
Jego oczy się rozszerzyły.
– Otrułeś moją córkę!
– Nie. To ty zrobiłeś tę szklankę. Wcisnąłeś mi ją na siłę. Wróciłeś, żeby sprawdzić, czy śpię.
Niki zaczęła cicho płakać.
– Tato… co się ze mną dzieje?
Wujek László podszedłby do niego, ale stanęłam między nimi.
– Nie dotykaj go.
– Zejdź mi z drogi!
Powrócił stary głos. Władczy, nauczycielski głos.
Ale to już nie działało.
– Dzwonię po karetkę – powiedziałam.
– Nikogo nie wezwiesz! – warknął.
Sięgnął po mój telefon, ale odsunęłam się i już wybrałam numer.
– Proszę o pomoc. Młoda kobieta prawdopodobnie wypiła drinka z domieszką narkotyków. Ma problemy z dobudzeniem się. Adres…
Wujek László ruszył w moją stronę.
– Ty cholerny mały…
Wtedy ktoś odezwał się ze schodów.
– Tato?
To był głos Andrisa.
Serce mi stanęło.
To nie było w Debreczynie.
Stał na końcu korytarza, z walizką na ramieniu, blady, zszokowany. Przyjechał do domu późniejszym pociągiem, nic o tym nie powiedział. Pewnie chciał mi zrobić niespodziankę. Albo mnie sprawdzić. W tym domu nie wiedziałem, co jest gorsze.
Wujek László natychmiast zmienił role.
– Mój synu, dzięki Bogu. Ta kobieta upiła Nikiego czymś!
Andris spojrzał na mnie.
Potem na ojca.
Potem na siostrę na łóżku.
– Eszter? – zapytał.
W jego głosie nie było zaufania.
Ale irytacja.
I wtedy w końcu zrozumiałam: wciąż będzie musiał wybierać.
Nie między prawdą a kłamstwem.