Wyznania miłośnika brukselki
Bądźmy szczerzy: brukselka nie zawsze cieszyła się najlepszą sławą. Kiedyś była warzywem ukrytym pod stołem, czekającym na ratunek ze strony psa. Ale czasy się zmieniły. Dziś brukselka lśni. Pieczona, chrupiąca, polana boczkiem lub skropiona octem balsamicznym: stała się prawdziwym ulubieńcem, nawet dla osób, które kiedyś przysięgały, że nigdy jej nie tkną. Jeśli należysz do klubu fanów brukselki, prawdopodobnie rozpoznasz te oznaki. Ludzie dziwnie na ciebie patrzą, kiedy mówisz, że kochasz warzywa, ale brukselka to nie byle jakie warzywo. To *to* warzywo: takie, które można upiec, podsmażyć, dodać do sałatek lub położyć na pizzy. Nie kochasz wszystkich warzyw. Kochasz *je*. Zastanawiasz się, czy naprawdę możesz się nim stać. Jesz je kilka razy w tygodniu. Jeśli twoja skóra kiedykolwiek zzielenieje, zrozumiesz dlaczego. (Warto się postarać.) 3. Posiłki nigdy nie są kłótnią. Bez kłótni. Bez negocjacji. Bez dramatycznych konkursów na to, kto będzie patrzył na widelec. Jeśli w menu jest brukselka, wszyscy przy stole są zadowoleni, a ty w każdym razie. 4. Marzysz o jedzeniu brukselki. Czytaj więcej na następnej stronie.
Szczerze mówiąc, czy ktoś tutaj w ogóle je brukselkę?