Miała ciężki, długi poród i była cała spocona. Jej mąż, przerażony głośnym płaczem Nastii, błagał o jedno: niech jej tylko pomoże! Czy naprawdę nie ma kompetentnego lekarza?
„Woła cię” – powiedział ktoś w pewnym momencie do Tsedenbala. „Musisz iść, bo możesz nie zdążyć”.
I biegł najszybciej, jak mógł, po cichu przeklinając swoją ojczyznę. Gdyby Nastia urodziła w Moskwie, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej!
…Jasnowłosa dziewczyna, urodzona w 1920 roku we wsi Sapożok, nie miała pojęcia, jak dziwacznie potoczą się jej losy. I kto mógł poważnie myśleć o przyszłości w tych trudnych, głodnych latach? Boso, jak wszystkie dziewczyny z jej ulicy, Nastia biegała od rana do wieczora z przyjaciółkami. Latem pływała w Moszce, a zimą zjeżdżała po jej brzegach na sankach. Nie zaniedbywała jednak nauki – Nastia nigdy nie miała problemów z ocenami w szkole.
„Wytrwała dziewczyna” – chwalili ją nauczyciele. „Jak sobie coś postanowi, to to opanuje!”
Silny charakter Nastii był również zauważalny w jej rodzinie: nie brakowało jej determinacji i silnej woli. Z takimi predyspozycjami, zbyt długi pobyt na Sapożoku nie wchodził w grę. Co więcej, krewny, wujek Nastii, Nikołaj Ważnow, obiecał pomóc. Był szanowanym radzieckim dyplomatą i mógł wstawić się za swoją siostrzenicą u rektora dowolnego uniwersytetu.
Wyjechała do Moskwy z prostą, włóknistą walizką. Znalazły się w niej dwie sukienki, koszula, skarpetki i para butów. Wujek umieścił Nastię w swoim mieszkaniu komunalnym i sam ją sprawdził: okazało się, że mówi znośnie po niemiecku, zna się nieźle na literaturze i bez problemu rozwiązuje zadania matematyczne. Polecenie siostrzenicy nie było złym pomysłem i Ważnow odetchnął z ulgą – spodziewał się znacznie gorszego scenariusza.
Później Nastia została przydzielona do Ministerstwa Handlu, gdzie kierowała oddziałem Komsomołu. Wiele osób zwróciło na nią uwagę, ponieważ była nie tylko aktywna i zaradna, ale także całkiem atrakcyjna. Ministerstwo Handlu było powszechnie uważane za idealne miejsce do poznawania ludzi – pracowali tam mężczyźni na wysokich stanowiskach, z dobrymi pensjami i służbowymi mieszkaniami, a także wielu singli. Nie było to ministerstwo, a jedynie wylęgarnia kandydatów na męża… Jednak Nastia Fiłatowa wpadła w oko mężczyźnie z zupełnie innego departamentu.