Nazywał się Jumżagijn Cedenbal i był tylko cztery lata starszy od Nastii. Urodził się w rodzinie biednych pasterzy w zachodniej Mongolii i nie umiał czytać ani pisać do dziewiątego roku życia. Ale los najwyraźniej był dla niego łaskawy – Cedenbal studiował, a następnie, za rządów Czojbalsana, zaczął otrzymywać jedno stanowisko za drugim.
Nie ma dokładnych informacji o tym, jak się poznali. Według jednej z wersji, Cedenbal był w podróży służbowej do Moskwy i zauważył Nastię. Inna wersja głosi, że ich spotkanie ułatwił ich wujek, Nikołaj Ważnow, wysłany do Mongolii jako doradca wojskowy lokalnego przywódcy. Rezultat był ten sam: młody Mongoł niesamowicie zauroczył się piękną Nastią. Zanim zaczął się do niej zbliżać, udał się do jej krewnego po pozwolenie… Taki był zwyczaj!
Wujek wyraził zgodę, ale natychmiast wysłał sygnał „w górę”. Obawiał się, że Nastia może zostać oskarżona o szpiegostwo, więc próbował uprzedzić atak. Ku zaskoczeniu wszystkich, Ważnow otrzymał w odpowiedzi jasne instrukcje: niech Anastazja Fiłatowa zrobi wszystko, co możliwe, by zadowolić towarzysza Cedenbala. W razie potrzeby może go poślubić. Mongolia była bardzo ważna dla ZSRR…
W gruncie rzeczy liczyli na to, że Nastia stanie się agentką wpływu. Nie musiała jednak przezwyciężać skrupułów, ponieważ para rozwinęła niezwykle harmonijną relację. Cedenbal uwielbiał swoją rosyjską dziewczynę, a Nastia wydawała się być w niej całkowicie zakochana. Obiecali sobie, że na pewno się pobiorą i dotrzymali słowa. Dzięki tej parze oba kraje wyraźnie się zbliżyły: podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej Mongolia wielokrotnie przychodziła ZSRR z pomocą.
Kariera polityczna Cedenbala rozwijała się dynamicznie. Już w 1945 roku został faktycznym władcą Mongolii (a prawdziwym władcą siedem lat później). Nastia mieszkała teraz w Ułan Bator i spodziewała się dziecka… Nie była jednak w stanie zaopiekować się pierwszym dzieckiem: po ciężkim porodzie, gdy Nastia miała zostać wysłana do przodków, syn Cedenbala zmarł. Okazało się, że w stolicy Mongolii nawet najprostsze zaopatrzenie było po prostu niedostępne! W Moskwie dziecko z pewnością zostałoby uratowane…