To zmusiło Nastię do poważnego namysłu. Jako Pierwsza Dama Mongolii dysponowała ogromnymi środkami i postanowiła działać. Zaczęła tworzyć cały system pomocy kobietom w ciąży i młodym matkom. To Nastia Fiłatowa, pochodząca ze wsi Sapożok, zapewniła Mongołom czteroletni urlop macierzyński. Zatwierdziła również budowę szpitali położniczych i domów dziecka… Pomoc ta była często finansowana z sowieckiego skarbu państwa.
„Towarzyszka Fiłatowa dużo nas kosztuje!” – powiedział kiedyś z niezadowoleniem Leonid Breżniew.
Nastia sama urodziła dwóch kolejnych synów, tym razem w znacznie bardziej komfortowych warunkach niż za pierwszym razem. Wielu z niezadowoleniem zauważyło, że miała ogromny wpływ na męża. Tsedenbal słuchał Nastii i często podejmował decyzje, kierując się jej punktem widzenia. Pewnego razu doradcy mongolscy powiedzieli mu to prosto w twarz i
Cedenbal opowiedział wszystko żonie.
Na kolejnym przyjęciu ministerialnym, w którym uczestniczyły dziesiątki osób, Nastia głośno oświadczyła:
„Więc dyskutujecie tu o tym, że jestem ze Związku Radzieckiego? Kto teraz jest przeciwko mojemu krajowi? Kto powie, że to źle?”.
Wszyscy zachowali nieśmiałe milczenie.
Ludzie wokół Cedenbala woleliby sami wpłynąć na przywódcę. Środki do tego były banalne: podczas uczty mąż Nastii nie zawsze potrafił się opanować. Wtedy ona wychodziła naprzód, zdecydowanie odsuwając wszystkich na bok i nie pozwalając im zbliżyć się do mongolskiego przywódcy.
„Czuło się, że jest wpływową kobietą i najprawdopodobniej głową rodziny” – wspominała później jedna z jej towarzyszek. „Nawiasem mówiąc, nawet w domu Anastazja Iwanowna nazywała męża „Cedenbalem”. To było drażniące”.
Inni nie lubili „łagodności” Cedenbala: za jego rządów zniesiono represje, a setki osób uwięzionych za poprzedniego władcy zostały uwolnione. Fakt, że edukacja i opieka zdrowotna stały się bezpłatne, a standard życia zwykłych mongolskich robotników znacznie się poprawił, nie zawsze był brany pod uwagę. W polityce zagranicznej Cedenbal był tradycyjny: zacieśniał więzi z ZSRR… ale jego stan zdrowia gwałtownie się pogarszał.
W 1984 roku Cedenbal otrzymał dokumenty lekarskie: był zbyt chory, nadszedł czas, by wycofać się w cień. Dokumenty o rezygnacji zostały podpisane natychmiast, a sam przywódca wraz z żoną udał się na leczenie do Moskwy. Zmarł tam w kwietniu 1991 roku.
Nastia dowiedziała się, że w Mongolii została pozbawiona wszystkich orderów i zaszczytów, które wcześniej otrzymała. Było to całkowicie niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę, jak wiele osiągnęła osobiście. Nie zgromadziła żadnego majątku i wyjechała do Moskwy z typowym bagażem starej, zmęczonej kobiety: ubraniami, lekarstwami, butami… Nie miała diamentów ani drogich futer, bo żona Cedenbala zawsze uważała, że nie powinna otaczać się ostentacyjnym luksusem.
W ZSRR straciła wszystko. A sam ZSRR się rozpadł! Jej emerytura z ojczyzny była niewielka, a w Mongolii nie otrzymywała nic! Oszczędzała i żyła bardzo skromnie. Kiedy zmarł jej najstarszy syn, Władysław, nie stać jej było nawet na jego pogrzeb; musiała prosić o pomoc przyjaciół. W 2001 roku ona również odeszła.
Dopiero wiele lat później mongolski rząd przywrócił sprawiedliwość: Anastazja Iwanowna Fiłatowa-Cedenbal pośmiertnie odebrała swoje dawne odznaczenia. Jeszcze później, według sondaży, Jumjaagijn Cedenbal został uznany za najlepszego przywódcę Mongolii w ciągu ostatnich 100 lat. I to w dużej mierze dzięki Rosjance, w której się kiedyś zakochał!
Najmłodszy syn pary, Zorig, wciąż żyje. Studiował biologię i osiadł w Moskwie. Jego córka ma na imię Anastazja…