Radiowóz podjechał obok furgonetki.
Kristina natychmiast odjechała od bramy, ale klucz wciąż trzymała w dłoni. Andriej podszedł do niej, a ja zostałem na podwórku.
Dwóch policjantów wysiadło.
— Kto sporządził zgłoszenie?
— UE.
Jeden z nich podszedł.
— Czy jesteś właścicielem?
— Tak.
— A ci ludzie?
Wskazałem na Kristinę i Mihaia.
— Moja synowa z mężem. Chcą się tu wprowadzić bez mojej zgody.
Kristina natychmiast interweniowała:
— Nie bez porozumienia! Mój brat dał nam klucz.
Policjant spojrzał na Andrieja.
— Kim jesteś?
— Mężem właścicielki.
— Czy jesteś również właścicielem nieruchomości?
Andriej zawahał się.
— Jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat.
— Nie o to pytałem. Jesteś właścicielem?
Zapadła cisza.
— Nie.
Kristina odwróciła się do niego.
— Co masz na myśli mówiąc „nie”?
Andriej zacisnął szczękę.
— Dom jest na nazwisko Eleny.
„Ale powiedziałaś mi, że to twoje!”
— Kristina, nie teraz.
— Daj spokój! Powiedział, że Elena trochę skomentuje, a potem nas wpuści. Dałaś mi klucz!
Spojrzałam na Andrieja.
Do tej pory miałam nadzieję, że Kristina przesadziła. Że powiedział jej tylko, że nas zaprosi, a ona zamieniła okazję w przeprowadzkę.
Ale nie.
Obiecał jej dom.
I to na podstawie tego, że trochę zaprotestuję, a potem się wycofam.
Policjant zwrócił się do mnie.
— Masz dokumenty nieruchomości?
— Tak.
Miałam je przygotowane.
Sprawdził je, a potem dał swojemu koledze.
— Nieruchomość należy do pani. Jeśli nie pozwoli ci wejść, nie wchodź.
Kristina o mało się nie rozpłakała.
„Ale mamy klucz!”
— Klucz nie czyni cię właścicielem ani nie daje ci prawa do zajmowania domu wbrew woli właściciela.
Horia podszedł do Cristiny.
— Chodźmy.
„Dokąd jedziemy? Wszystkie nasze rzeczy są w furgonetce!”
„To nie problem tej pani” — powiedział policjant.
Cristina spojrzała na mnie.
„Jesteś teraz szczęśliwa? Zostawiasz nas z dwójką dzieci i całym naszym dobytkiem na ulicy?”
„Nie przyprowadziłam cię tutaj.”
Wskazał na mnie kluczem.
— Mogłeś nam pomóc!
— Mogłeś mnie zapytać.
— Wiedziałem, że powiesz „nie”.
— Znałeś już odpowiedź.
Andriej podszedł do bramy.
— Eleno, przestań. Wpuść policję, a my się tym zajmiemy.
Spojrzałam na niego.
— Co powinniśmy postanowić?
— Kristina zostaje tu tymczasowo. Miesiąc, dwa. Szuka czegoś i wyjeżdża.
— Zdecydowałeś to beze mnie?
— To moja siostra!
— Doskonale wiem, kim ona jest. Wygląda na to, że zapomniałeś, kim ja jestem.
Policjant poprosił Kristinę o podanie mu klucza.