Choć niezliczone memy i posty przypisują odrostom i rozdwojonym końcówkom motywację do sięgnięcia po nożyczki po miesiącach zamknięcia salonów, za nagłym napływem #kwarantannowychstrzyżeń kryją się głębsze przyczyny.
Prawda jest taka, że wiele osób – niezależnie od tego, czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie – szuka czegoś więcej niż tylko prostego strzyżenia.
Od chęci odzyskania kontroli i uporania się z traumą, przez eksperymentowanie w zabawny sposób, po pogoń za dreszczykiem emocji towarzyszącym „buntowniczemu” aktowi, istnieje wiele emocjonalnych i psychologicznych bodźców, które skłaniają kogoś do tak spontanicznej zmiany.
Weźmy na przykład Meghan Montaner. Dyrektor ds. edukacji w teatrze sztuk performatywnych w Northborough w stanie Massachusetts kilka tygodni temu skróciła włosy o ponad 15 centymetrów w spontanicznym cięciu.
„Zostało zaledwie kilka dni przed moimi urodzinami i miałam dość siedzenia w zamknięciu” – mówi.
„Mój mąż wyszedł załatwić sprawę, położyłam syna spać i miałam 30 minut dla siebie. Wzięłam prysznic, położyłam prześcieradło na podłodze, chwyciłam nożyczki i to było wszystko”.