„Czy mogę zjeść z panem?” Drżący, cichy głosik dobiegł zza stołu, przy którym Edward Mitchell, jeden z najbardziej budzących postrach miliarderów na rynku nieruchomości w mieście, jadł obiad. Podniósł wzrok znad kieliszka z winem i zamarł. Kilka kroków dalej stała mała dziewczynka, zaledwie siedmioletnia, z bladą i brudną twarzą. Jej sukienka była podarta, buty zniszczone, a w dłoniach ściskała pęknięty plastikowy kubek, w którym brzęczało kilka monet.