CZĘŚĆ 2
Krew mi zmroziła krew w żyłach.
“” Mój mózg na ostrym dyżurze zaczął działać.
Nie jęknęłam. Nie przeklęłam.
Wiedziałam, że jedna reakcja paniki z mojej strony uciszy ją na zawsze.
Może obraz dziecka, zegarka na rękę i SMS-a.
Wzięłam powolny oddech, kontrolując tętno.
“Harper” – wyszeptałam. „Boli?”
Spuściła wzrok, zawstydzona.
“Tylko kiedy się ruszam.”
Wyjęłam telefon z kieszeni powolnymi, rozważnymi ruchami.
“Muszę to sfotografować, mój aniołku. To bardzo ważne. Dobrze?”
Skinęła głową, ledwo zauważalnym ruchem.
Klik.
Zdjęcie zostało zapisane. Dowód numer jeden.
Delikatnie pociągnęłam ją w dół.
“Czy mama to zrobiła?” – zapytałam cicho.
Milczenie Harper było moją odpowiedzią.
Była sparaliżowana strachem.
Usłyszałem stukot obcasów Clary o podłogę w korytarzu.
Tup. Tup. Tup.
Dźwięk drapieżnika zbliżającego się do swojego terytorium.
Clara weszła do kuchni, wyglądając idealnie w swoim szarym garniturze.
„Jesteście gotowi, kochani?” zapytała z promiennym uśmiechem.
Spojrzałem na moją żonę.
Kobietę, którą poślubiłem.
Potwór, który miażdżył rękę tej małej dziewczynki.
„Jesteśmy gotowi” – odpowiedziałem. Mój ton był idealnie neutralny.
Pocałowałem ją w policzek.