Policjant zrobił zdjęcie wiadomości, po czym, zakładając rękawiczki, sięgnął po telefon Ildikó.
„Nie dotykaj tego więcej” – powiedział. „Tę też weźmiemy”.
Przeczytałem wiadomość kilka razy.
„Jeśli Kata tego użyła, nie dzwoń od razu po karetkę”.
Nie powiedział, czy zachoruje.
Nie napisano: czy miała reakcję alergiczną.
Wiedział dokładnie, co się stanie.
„Czy Ildikó była w tym?” – zapytał policjant.
„Nie wiem”.
Mój głos był ledwo słyszalny.
Karetka już odjechała do szpitala. Za nimi pojechał inny radiowóz, bo chcieli pobrać ode mnie próbki krwi i ubrania, żeby ustalić, czy miałam kontakt z substancją.
Ildikó została odizolowana na oddziale ratunkowym.
Według lekarza substancja miała zarówno działanie żrące, jak i toksyczne. Jej stan był poważny, ale dzięki szybkiemu umyciu i opatrzeniu miała szansę na przeżycie.
„Gdyby wezwała karetkę pół godziny później, mogłoby się to skończyć znacznie gorzej” – powiedział lekarz.
Bence chciał poczekać dokładnie pół godziny.
Śledczy usiadł obok mnie na korytarzu.
„Telefon pani męża jest obecnie wyłączony”. Jednak jego samochód został nagrany przez kamery autostradowe jadące w kierunku Letenye.
– Planujesz opuścić kraj?
– Prawdopodobnie.
– Czy jest sam?
– Próbujemy się dowiedzieć.
Przekazałem mu wiadomości Bence’a, ruchy kartą bankową i próbkę zawiniętą w papierową serwetkę.
– Zrobiłem to – powiedziałem. – Zanim przyjechała policja.
Detektyw wziął to ostrożnie.
– Dobrze zrobił, nie wyrzucając tego. Zajęliśmy słoik, ale jeśli ktoś próbował wcześniej wyczyścić lub wymienić jego zawartość, to mogłoby to być osobne porównanie.
– Bence kazał mi go wyrzucić.
– My też widzieliśmy wiadomość.
O świcie zabrali mnie na komisariat.
Zamiast kolacji z okazji rocznicy ślubu, siedziałem w oświetlonym neonami pokoju przesłuchań z papierowym kubkiem z wodą w ręku.
Opowiedziałem historię naszego małżeństwa.
Cztery lata wcześniej Bence pracował jako kierownik regionalny w firmie pakującej produkty farmaceutyczne. Często odwiedzał laboratoria i producentów. Dużo opowiadał o tym, jak w swojej pracy widział materiały, których zwykły człowiek nigdy by nie zobaczył.
Nigdy nie pomyślałam, że to może się na mnie zemścić.
Zmienił się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
Stał się bardziej niecierpliwy. Pracował częściej do późna w nocy. Ustawił nowe hasło w telefonie. Jeśli weszłam do pokoju, często kończył rozmowę.
Myślałam, że w jego życiu jest inna kobieta.
Rzeczywistość była gorsza.
„Czy mieli problemy finansowe?” zapytał śledczy.
„Bence kupił działkę bez mojej wiedzy. Powiedział, że to inwestycja.
„Za ile?”
„Za trzydzieści pięć milionów forintów. Częściowo z pożyczki.”
„Na czyje nazwisko?”
„Na jego.”
„Czy korzystał ze wspólnych pieniędzy?”
„Tak.” Większość naszych oszczędności.
Detektyw robił notatki.
– Czy sprzeciwiał się pan?