CZĘŚĆ 2:
„Już nie” – powiedziała cicho Holly. „Ale on ją pamięta”.
Palce Mary zacisnęły się na miśku.
„Czy wspominanie boli?”
Holly przewróciła stronę, choć już przestała czytać.
„Czasami” – powiedziała. „Ale czasami mówi ci, gdzie kiedyś był dom”.
Mary milczała przez dłuższą chwilę.
Potem wyszeptała: „Tata źle pamięta”.
Holly wstrzymała oddech.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, drzwi sypialni się otworzyły.
Weston Hargrove tam stał.
Mary natychmiast spuściła wzrok.
To, bardziej niż cokolwiek innego, zmieniło opinię Holly na jego temat.
Nie uzbrojeni mężczyźni. Nie zimny dom. Nie plotki skrywane pod wypolerowanymi podłogami.
Fakt, że jego własna córka wyglądała na przestraszoną i smutną w jego obecności.
Spojrzenie Westona przesunęło się z Mary na Holly.
„Zostawcie nas.”
Holly wstała, ale mała dłoń Mary chwyciła ją za rękaw.
Ciche błaganie.
Weston to widział.
Holly również.
Przez chwilę nikt się nie poruszył.
Wtedy Weston powiedział ciszej: „Zostań”.
Mary nie podniosła wzroku, ale jej uścisk nieco się rozluźnił.
Weston przeszedł przez pokój z opanowaniem mężczyzny, który nauczył się nigdy nie spieszyć się do niczego, czego pragnie. Usiadł po drugiej stronie łóżka, zostawiając sobie przestrzeń między sobą a córką.
Holly obserwowała, jak próbuje być łagodniejszy.
To nie przyszło naturalnie.
„Wypiłaś mleko?” zapytał.
Mary skinęła głową.
“Dobry.”
Zapadła cisza.
Holly znów wzięła książkę do ręki.
Tym razem, gdy czytała, Weston został.
Na dole Tristan O’Donnell — choć nikt już nie nazywał go O’Donnellem, z wyjątkiem mężczyzn, którzy chcieli krwawić — stał w prywatnym biurze Westona z teczką w ręku i zaniepokojoną twarzą.
„Coś jest nie tak z przeszłością Bennetta” – powiedział, kiedy Weston w końcu wszedł godzinę później.
Weston zamknął drzwi.
„Jak to źle?”
„Zbyt czyste.”
Wyraz twarzy Westona się nie zmienił.
Tristan otworzył teczkę. „Ojca nie ma. Matka zmarła dwa lata temu. Dług z tytułu opieki medycznej, nakazy eksmisji, nic karnego. Ale w Seattle robi się ciekawie. Zanim stała się Holly Bennett, mogła być Holly Vale”.
Wzrok Westona stał się ostrzejszy.
“Dolina?”
„Tak. Jak w Elias Vale.”
Nazwa ta wisiała w pokoju niczym dym.
Elias Vale był kiedyś jeźdźcem. Nie sławnym na świecie, ale legendarnym wśród ludzi, którzy handlowali rzadkimi liniami rodowymi, nielegalnymi wyścigami, prywatnymi aukcjami i zwierzętami wartymi więcej niż rezydencje. Trenował niemożliwe konie dla królów, dziedziców kartelu i ludzi, których nazwiska nigdy nie pojawiały się w kontraktach.
Zniknął również piętnaście lat temu, po tym jak odmówił sprzedaży czarnego fryzyjskiego ogiera.
Ojciec Północy.
Weston wziął plik.
Tristan kontynuował: „To nie wszystko. Ktoś inny wyciągnął jej płyty dwa dni przed nami”.
“Kto?”
„Nie wiem. Były dobre.”
Weston spojrzał w okno. Na zewnątrz ring treningowy leżał nieruchomo pod srebrzystym popołudniowym niebem.
W oddali, przy płocie, stała Północ.
Obserwowanie domu.
Tej nocy Holly obudził odgłos kopyt.
Nie głośno.