Przez całą noc myślał o twarzy Sofíi. O jej łzach. O tym, jak drżały jej małe dłonie, kiedy zadał pytanie, którego żaden nauczyciel nigdy nie chce wypowiedzieć na głos.
Wiedział jedno.
Dziewczynka była przerażona.
A przerażone dzieci rzadko kłamią.
Dyrektorka szkoły próbowała go uspokoić.
— Miguel, zrobiłeś już wszystko, co mogłeś.
Ale on nie wierzył w te słowa.
Bo Sofía nie wróciła do szkoły.
Minął jeden dzień.
Potem drugi.
Telefon matki pozostawał wyłączony.
Trzeciego dnia pani Ramírez z opieki społecznej zadzwoniła do niego osobiście.
Jej głos był napięty.
— Nauczycielu Miguelu… potrzebujemy, żeby przyszedł pan dzisiaj do domu Sofíi.
— Co się stało?
Kilka sekund ciszy.
— Dziewczynka trafiła do szpitala.