„Gdzie ją umieścić?”
„Rozważamy opcje”.
„Ma jedną”.
Pracownik socjalny spojrzał w stronę schodów. „Panie Ross, ludzie mogą źle zrozumieć”.
„Co się z nią dzieje?”
„Już ją mają”.
„Opłakuje pan Emily”.
„Tak”.
„I nadal chce pan wziąć odpowiedzialność za Norę?”
Nora szeroko otworzyła oczy, ale nie błagała. To bolało bardziej.
„Emily ją kochała” – powiedziałem. „Nie pozwolę, żeby świat odebrał mi obie córki”.
Opieka prawna była pierwsza. Adopcja później.
W dniu rozprawy Ronald zablokował mi drzwi wejściowe.
To bolało bardziej.
„Ludzie mówią, że pan zastępuje Emily”.
„Nie robię”.
„Więc co pan robi?”
Zacisnąłem krawat. „Chronię dziewczynę, którą kochała Emily. Jest zagubiona i samotna. Widzę siebie w tej samotności”.
***
Po rozprawie Nora wyszeptała: „Mogę mówić do ciebie tato? Czy nadal pan Ross?”
Zatrzymałam się, zanim odebrałam.
„Ludzie mówią, że zastępujesz Emily”.
„Tylko jeśli naprawdę tak uważasz, kochanie. Bez presji, bez zobowiązań”.
„Tak”, powiedziała.
„Więc tak”.
Minęło dziesięć lat.
Ciągle szukałam córki, ale też wychowywałam nową.
Na ukończeniu studiów klaskałam, aż mnie ręce zabolały. Kiedy zeszła ze sceny, podała mi swoją czapkę.
„Potrzymaj, zanim ją upuszczę”.
Minęło dziesięć lat.
„To teraz moja praca?”
„Mówiłaś, że córki dają ojcom obowiązki”.
Uśmiechnęłam się, ale tej nocy nadal zostawiła białą stokrotkę na poduszce Emily.
Nigdy nie zajęła pokoju Emily, ani razu.
W dziesiątą rocznicę ślubu Nora zeszła na dół, trzymając telefon tak mocno, jakby miał ją ugryźć.
„Tato?”
Podniosłam wzrok znad ekspresu do kawy. „Co się stało?”
„To teraz moja robota?”
„Dostałam wiadomość”.
„Od kogo?”
Rozchyliła usta, ale nic nie powiedziała. Podała mi telefon.
„Czy Ross naprawdę przestał mnie szukać?”
Następna wiadomość leżała pod spodem.
„Czy on naprawdę cię adoptował, bo chciał zacząć od nowa? Muszę to wiedzieć, zanim do kogokolwiek pójdę”.
Zmarzł mi w dłoniach. „Nora”.
„Dostałam wiadomość”.
„Spójrz na zdjęcie”.
Przeszło sekundę później.
To była Emily, tylko starsza, szczuplejsza, ale nie do pomylenia.
Nora chwyciła za blat. „Tato, to ona”.
Nie mogłam mówić.
Nora napisała pierwsza.