Pewnego wieczoru, po zamknięciu, pan Bernard obserwował, jak odkłada ostatnie tace, i powiedział po prostu:
„Już nie jesteś taka sama”.
Camille podniosła wzrok.
W jej głosie nie było ani ironii, ani pochlebstwa.
Po prostu stwierdzenie faktu.
Odpowiedziała z lekkim, zmęczonym, ale szczerym uśmiechem.
„Uczę się”.
I po raz pierwszy mówiła prawdę.
Rok później.
W Centrum Wystawienniczym Porte de Versailles odbywały się duże targi poświęcone przemysłowi spożywczemu i francuskim produktom spożywczym.
Producenci, przetwórcy, dystrybutorzy i restauratorzy prezentowali swoje nowe produkty w ogromnej, tętniącej życiem hali.
Camille tam była.
Nie jako gość.
Nie jako dziedziczka.
Nie jako potencjalna panna młoda.
Pracowała przy małym stoisku z delikatesami, gdzie w końcu znalazła swoją niszę.
Czysty fartuch.