„W porządku” – powiedziała. „Pomogę ci”.
Następnego dnia Leah ponownie stanęła przy bramie rezydencji.
W chwili, gdy Weronika ją zobaczyła, uśmiechnęła się jak kot wpatrujący się w schwytaną ofiarę.
„Już wróciłaś?”
Leah spuściła głowę. „Proszę pani. Potrzebuję tej pracy. Zrobię wszystko. Pranie, podłogi, kuchnia. Nie zbliżę się do Sir Reeda”.
Weronika zaśmiała się szyderczo. „Naprawdę jesteś zdesperowana”.
Leah powoli uniosła wzrok.
„Nie tak zdesperowana, jak kobieta udająca, że dziecko jej kochanka należy do jej męża”.
Uśmiech natychmiast zniknął z twarzy Weroniki.
„Co powiedziałaś?”
„Wiem o Lance’ie. Wiem o pieniądzach. Wiem o kontach. Wiem, że planujesz odejść od Reeda, gdy już wszystko będziesz mieć”.
Weronika podeszła bliżej, ściszając głos.
„Nic nie wiesz”.
„Więc pozwól, że mu powiem”.
To wystarczyło.
Arogancja Weroniki załatwiła resztę.
„Powiedzieć mu?” – prychnęła. „A komu uwierzy? Swojej żonie czy jakiejś biednej dziewczynie z East LA? Nie masz dowodów. Tak, Lance jest ojcem. Tak, Reed wierzył, że dziecko jest jego. Tak, przelaliśmy pieniądze. Miliony. I tak, kiedy dostanę to, czego chcę, odejdę i nigdy się nie obejrzę. Co możesz zrobić?”
Z sąsiedniego pokoju Reed słuchał.
Tak samo jak jego adwokat.
Tak samo jak dwóch prywatnych detektywów, nagrywających każde słowo.
Kiedy Reed wszedł do pokoju, twarz Veroniki zbladła.
„Słyszysz” – wyszeptała.
„Tak” – powiedział Reed. – „I tym razem słyszałem wszystko”.