Zdążyła dotrzeć do sypialni, zanim odmówiły jej posłuszeństwa nogi.
Nie szlochała. Nauczyła się nie tracić czasu na łzy. Ale ciche łzy i tak spływały jej po policzkach.
Ktoś cicho zapukał do drzwi.
Damien stał tam bez marynarki, z poluzowanym krawatem. Nagle wyglądał mniej jak król zbrodni, a bardziej jak człowiek, który stracił zbyt wiele.
„Kiedy się dowiedziałeś?” zapytał.
„Dwa tygodnie po tym, jak biegłem”.
Jego oczy na chwilę się zamknęły.
„Myślałam, że nudności to stres” – powiedziała. „Klinika zasugerowała test ciążowy”.
„I nie skontaktowałeś się ze mną.”
„Jak?” – zapytała Serena. „Przyjść do twojego domu i mieć nadzieję, że Vincent mnie nie widział? Wysłać wiadomość i mieć nadzieję, że nie została przechwycona? Miałam być martwa, Damien. Gdybym się odezwała, mógłbyś pomyśleć, że to pułapka”.
Jego milczenie było wystarczającą odpowiedzią.
Wiedział, że ma rację.